Strona główna Pomysły DIY Szybka metamorfoza szafki na buty IKEA

Szybka metamorfoza szafki na buty IKEA

by Marta

Oto kolejny, kwiecisty projekt, czyli szybka metamorfoza szafy Ikea! Wystarczy ok. 40 minut wolnego czasu, kawałek tapety i nowe gałki, a można mebel twórczo zaczarować 🙂

No cóż – to nie moja pierwsza metamorfoza tego typu. A i na pewno nie ostatnia. Pani kasjerka była zaskoczona, że tuż przed świętami kupuję kwiecistą tapetę – jakby była tylko zarezerwowana na wiosnę! Ale przecież kwiatami możemy otaczać się cały rok, nie tylko od święta.

Być może pamiętacie mój poprzedni projekt, czy kwiecistą metamorfozę komody Rast.

Dzisiejszy projekt właściwie niczym się nie różni, choć efekt końcowy wydaje mi się jakby jeszcze piękniejszy! To tak bardzo mój klimat <3

Szafka na buty Brusali jest totalnie prostym, ale praktycznym meblem. Jest z nami już dosyć długo. Z tego co pamiętam, kupiłam ją z mężem tuż po ślubie, a to było… już całkiem dawno. Każdy bloger z branży DIY Wam pewnie powie (a jak nie, to się zdziwię), że meble z Ikea są niesamowicie wdzięczne, jeśli chodzi o ich renowację i metamorfozę. I tak właśnie było w przypadku dzisiejszej bohaterki wpisu, czyli szafki na buty.

Na początek, odkręciliśmy z mężem fronty i dokładnie odtłuściliśmy powierzchnię. Następnie mój mąż poprzyklejał taśmę dwustronną. Nie musi znajdować się na całej powierzchni, do której chcecie przyczepić tapetę. Ale na pewno ważne jest, aby ją odpowiednio “przycisnąć” i nie pozwolić na pozostawienie pęcherzy z powietrzem.

Tapetę (z Leroy Merlin) przykleiliśmy do powierzchni, a następnie odcięliśmy za pomocą nożyka do tapet niepotrzebne krawędzie. Powierzchnię tapety można zabezpieczyć lakierem (jak zrobiłam to w przypadku mojej poprzedniej metamorfozy), ale w związku z tym, że tutaj tapeta jest “schowana” w głębi frontu, doszłam do wniosku, że nic jej się nie stanie i lakierowanie jest tu zbędne (na pewno za jakiś czas dam Wam znać, czy nie popełniłam błędu 😉 ).

Gdy fronty udekorowane tapetą, znów wróciły na swoje miejsce, przyszedł czas na nowe gałeczki. Tym razem skorzystałam z oferty sklepu REGAŁKA. Jako, że jestem materiałoznawcą ze specjalizacją ochrony metali przed korozją, mam małego bzika na punkcie postarzanej miedzi. Jak tylko zobaczyłam TE GAŁKI, to zakochałam się w nich od pierwszego wejrzenia.

Po szybkiej wymianie gałek (zajęło mi to może 2 minuty… Nawet nie zdążyłam zrobić zdjęcia), nadszedł czas na podziwianie! Jako, że nasz przedpokój jest bardzo ciemny i ciasny, postanowiłam, że efekt końcowy zaprezentuję Wam z moją makramą. Tak więc przytargałam szafkę o całe 3 metry i voilà! Tak prezentuje się w nowej odsłonie:

I tak o to w szybki i prosty sposób zyskaliśmy nowy mebel 😀

TE WPISY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ