Strona główna Pomysły DIY Jak zrobić łapacz snów w rozmiarze XXL?

Jak zrobić łapacz snów w rozmiarze XXL?

by Marta

Od razu ostrzegam – w tym pomyśle DIY wybrałam pójście na łatwiznę i wykorzystałam swój lisi spryt, niczym głodna wiewiórka z Epoki Lodowcowej. Przygotowanie tej dekoracji w rozmiarze XXL (a właściwie XXXXXXL) zajęło mi 45 minut! Jesteście ciekawi? Zdążyłam Was zaintrygować?

Podczas przygotowywania zdjęć do tego wpisu w przydomowym lesie, znów biegałam boso po wilgotnych liściach z aparatem w dłoni. Ściana lasu jest oddalona od naszego brzoskwiniowego domu o jakieś 10 metrów, więc traktuję te drzewa jak nasz ogród. A przecież makramy i zieleń to połączenie idealne!

 

I tak, gdy promienie słońca migały przez leśne poszycie, a w powietrzu unosił się zapach babiego lata, to zdałam sobie sprawę, że mam najlepszą pracę w życiu.

Łapacz snów, który jest bohaterem dzisiejszego pomysłu DIY, powstał na potrzeby targów wnętrzarskich. Przez najbliższe 2 dni będziecie mogli spotkać mnie i moje makramy na hali EXPO Kraków! Przygotowania do mojego występu i tak naprawdę “premiery tagowej” rozpoczęły się już kilka tygodni temu. Zaprosiłam do współpracy kilka firm, które pomogły zaaranżować moje stoisko. Tak więc możecie spodziewać się dużo inspiracji, sznurków i oczywiście makram. Choć w ostatnich dniach sen to zjawisko nie do końca mi znane, to nie mogę doczekać się spotkania z Wami i twórczego szaleństwa podczas warsztatów!

 

Skoro już rozmawiamy o twórczym szaleństwie, to czas na prosty tutorial na wykonanie łapacza snów w rozmiarze XXL.

Jak się domyślacie, podstawę mojej dekoracji stanowi najzwyklejsza obręcz hula-hop o średnicy 80 cm. Kosztowała 5 złotych. Pomalowałam ją… (UWAGA – zaskoczę Was!) – złotą farbą w spray’u.

Ps. Jeśli kiedyś zrobię sobie tatuaż, to chyba złota puszka jest moim ideałem…. Tak bardzo kocham ten kolor 😉

Następnie do obręczy przymocowałam koronkowy obrus o średnicy 85 cm. Odkryłam go na targu staroci i kosztował mnie całe 8 złotych! Więc pewnie mnie rozumiecie, że to byłoby szaleństwo, gdybym go nie kupiła. Jestem pewna, że i Wam może zdarzyć się taki los na loterii – polecam również portal OLX, ale myślę, że i chiński AlliExpress może być pomocny w temacie koronki.

Chyba, że lubicie szydełkować – w takim przypadku uznacie zapewne mój wyżej wymieniony sposób jako obrazoburczy 😉

Tak więc przepraszam z góry, ale w sytuacji, gdy zależy mi na czasie, odzywa się moja dusza inżyniera! W moim zawodzie muszę często lawirować pomiędzy jakością, a ceną i czasem trzeba wybrać złoty środek.

Jak widzicie – nie bawiłam się tym razem w wyrafinowanie 😉

Gdy “serce” mojego łapacza snów było gotowe – przymocowałam do obręczy 30 wstążek i tasiemek w różnym kolorze (przede wszystkim odcienie beżu oraz butelkowa zieleń) i szerokości. Wszystkie miały długość całkowitą 2,8 metra. Czyli po złożeniu “na pół” dało nam wysokość ok. 1,4 metra. Myślę, że kwestia proporcji jest tu ważna. Warto długość końcową wstążek potraktować mniej więcej jako 2/3 wysokości całego łapacza snów.

Na sam koniec dodałam jeszcze na środku, złotą (a jakby inaczej!) taśmę z frędzlami.

Zależało mi na przygotowaniu szybkiej, ale efektownej dekoracji. Łapacz snów tej wielkości sprawdzi się idealnie jako weselna ozdoba czy też wystrój ogrodowego przyjęcia. A jak wyobrażę sobie ściankę z takich łapaczy snów… Tylko to sobie wyobraźcie!

Jeśli chcielibyście stworzyć taką dekorację do swojego domu, to na pewno zalecałabym większą dbałość o szczegóły, niż w przypadku pokazanego tutorialu w tym wpisie. Bo “pójście na łatwiznę” sprawdzi się idealnie “w terenie”, gdy zależy nam na czasie i efekcie WOW. A we wnętrzu tego typu dekoracja powinna być o wiele bardziej dopieszczona 🙂

Dziewczyna z ogromnym łapaczem snów w lesie

Mam nadzieję, że zaintrygowałam Was na tyle wielkością tego łapacza snów, że podejmiecie wyzwanie! Tymczasem ja uciekam teraz do pakowania i czeka mnie ostatni transport pakunków do hali wystawowej oraz montaż stoiska.

Ten nieidealny, nieperfekcyjny, wręcz hipsterkski łapacz snów jest zarazem zjawiskowy, robiący wrażenie i to zdecydowaniu w moim ulubionym stylu (w stylu WOW oczywiście!). Jeśli wybieracie się na targi MDO, to niech ta dekoracja będzie dla Was drogowskazem do mojego sznurkowego stoiska nr 29. Do zobaczenia!

TE WPISY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ