Strona główna Makramy Recenzja książki “Makramy i inne cuda ze sznurka”

Recenzja książki “Makramy i inne cuda ze sznurka”

by Marta

Dziś opiszę Wam moje wrażenia po przeczytaniu tego wyjątkowego wydania. Na pewno Was zaskoczę!

Myślę, że wszyscy czekaliśmy na ten dzień – od dawna nie było polskiej książki o technice makramy. Ostatnie wydania zostały opublikowane jeszcze w latach osiemdziesiątych! Wydawnictwo Znak poprosiło Paulinę Kmiecik o stworzenie książki i trzeba przyznać, że to był dobry wybór.

Książka jest bardzo przystępna i czyta się ją lekko, wręcz jednym tchem. Wydaje się gruba, ale spokojnie przebrniecie przez całość w jeden wieczór 🙂 Mam wrażenie po przeczytaniu swojego recenzyjnego egzemplarza, że znam autorkę tak bardzo… To o czym pisze, jest mi bardzo bliskie! Jestem pod ogromnym wrażeniem, ile cennej wiedzy zawarto w tej książce.

Polecam ją osobom początkującym, jak i tym średnio-zawansowanym 🙂

Książka zawiera 18 gotowych pomysłów DIY oraz dokładny opis pierwszych kroków z makramą. Natomiast najbardziej ujęło mnie, że Paulina dzieli się totalnie całym swoim zdobytym doświadczeniem i podaje też informacje o tym jak przygotować gałęzie do makram, ale pisze też o sznurkowym SLOW LIFE, cierpliwości, kreatywności czy… wenie 🙂

W książce jest fajny rozdział o tym, jak urozmaicić makramę, ale też o tym, jak wyplatać makramy w stylu boho! Znajdziecie też fajne inspiracje na to, jak można wykorzystać resztki sznurka.

Niestety, książka ma też mankament…

Ubolewam nad tym, że sznurki do makramy zostały opisane bardzo po macoszemu. Najbardziej mnie przygnębiło, że projekt zazdrostki przedstawiony w tym wydaniu powstał na bazie sznurka wędliniarskiego. Jeśli mnie znacie – wiecie jak ogromną uwagę kładę na ODPOWIEDNI DOBÓR MATERIAŁU! Uważam, że dla projektanta makram to podstawa. Niestety, ale również w innych pomysłach DIY przedstawionych w tej książce, nie zgadzam się z wybranymi tam materiałami i mocno bym polemizowała z ich praktycznością.

Naprawdę szkoda, że kwestia sznurków nie została lepiej zweryfikowana. Jeśli mnie znacie, to wiecie, że sznurki to mój konik. I mogę o nich rozprawiać bez przerwy – żałuję więc, że w tej książce znajdują się takie mankamenty 🙁

Pamiętajcie, że technikę makramy możecie wyplatać z dowolnych sznurków! Ale jeśli chcecie, by Wasze projekty były PRAKTYCZNE – odpowiedni dobór sznurka jest kluczowy. To nie jest kwestia przypadku.

Natomiast zdaję sobie sprawę, że większość osób pewnie nawet nie zwróci na to uwagi 🙂 Ale dla mnie, jako inżyniera materiałowego i pasjonaty praktyczności w makramie, czuję niedosyt…

Natomiast podsumowując recenzję – ZDECYDOWANIE POLECAM tą pozycję!

Uważam, że to wydanie będzie takim MUST HAVE dla każdej osoby, która lubi wyplatać. Dowiecie się z tej książki naprawdę sporo cennych informacji. I uważam, że pomijając temat sznurka, Paulina świetnie sobie poradziła! Pisze o makramie z miłością i pasją – widać, że zna się na swojej pracy świetnie! Podziwiam jej rękodzieło i będę do jej książki na pewno od czasu do czasu wracać 🙂

Jeśli jesteście zainteresowani książką “Makramy i inne cuda ze sznurka”, to znajdziecie ją w sieci Empik.

TE WPISY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Skomentuj

16 + 13 =