Strona główna Pomysły DIY Metamorfoza komody z Ikea

Metamorfoza komody z Ikea

by Marta

Przedstawiam Wam kolejny pomysł na szybką renowację komody! Można niewielkim nakładem finansowym całkowicie zmienić wygląd mebla. A dodatkowo, satysfakcja z samodzielnej renowacji gwarantowana! 🙂

Dziś opowiem Wam o komodzie, która służy naszej rodzinie już ponad cztery lata. To komoda BRUSALI ze znanej sieciówki. Ten model nie jest już dostępny aktualnie w sprzedaży. Komoda została kupiona jako wyprawka dla naszego starszego synka i dzielnie mu służyła przez długi czas. Możecie podejrzeć moje blogowe/wnętrzarskie początki i zobaczyć jak się prezentowała (O, TUTAJ).

Mebel ten zachował się w dobrym stanie, ale zdecydowanie wymagał odświeżenia. Mimo już zaawansowanej ciąży, mam nadal tak mały brzuch, że kwestia renowacji nie sprawiła mi zbyt dużej trudności. Zdecydowałam się na farbę kazeinową, marki Liberon. Z jej pomocą można w szybki sposób zmienić kolor mebla i dopasować go do wnętrza.

Czym jest farba kazeinowa?

Taka farba zawiera kazeinę (substancję na bazie naturalnego białka mleka), która jest trwała i dodatkowo odporna na wilgoć. Jeśli używaliście w swoich renowacyjnych projektach farby kredowej, to wiecie, że z czasem może się lekko ścierać. Natomiast farby kazeinowe, choć nadal należą do grupy farb kredowych – są znacznie odporniejsze i kryją powierzchnię już podczas malowania pierwszej warstwy. Tego typu materiał pozwala również na uzyskanie pięknego matowego wykończenia. I właśnie taki efekt chciałam w tej metamorfozie uzyskać! 🙂

Moja komoda była pokryta laminatem, więc musiałam swoją renowację rozpocząć od odkurzenia, umycia oraz odtłuszczenia całego mebla. Malowałam jedynie fronty szuflad, więc dodatkowo obkleiłam niektóre powierzchnie taśmą malarską. Na czas renowacji, odkręciłam oczywiście uchwyty meblowe.

Po odpowiednim przygotowaniu powierzchni, dokładnie mieszamy farbę i malujemy mebel. Ja zdecydowałam się na piękny kolor o romantycznej nazwie BŁĘKIT MORZA. Po pierwszej warstwie, czekamy odpowiedni czas (zgodnie z zaleceniami producenta na opakowaniu) i malujemy drugą warstwę.

Po osiągnięciu wymarzonego efektu, mogłam zabrać się za odpowiednie zabezpieczenie powierzchni. W przypadku tej renowacji zdecydowałam się na użycie wosku bezbarwnego marki Liberon. Do jego nakładania skorzystałam z kłębków bawełnianych. Z ich pomocą, praca szła naprawdę sprawnie. Tak sprawnie, że nawet zdjęcie z tego etapu zrobiłam z rozbiegu 😉

A na sam koniec – odtłuściłam metalowe uchwyty, pomalowałam je złotą, a następnie bezbarwną farbą w sprayu. Tak przygotowane gałki meblowe przykręciłam do komody i… gotowe!

I tak oto w kilka dni przygotowałam komodę do kącika maluszka. Do tej pory w tym miejscu znajdowało się moje biurko, ale teraz czas zwolnić miejsce dla córki. I wbrew temu, co pisaliście w komentarzach w social mediach – nie będzie tutaj wcale dużo makram 😉 Zbyt duża ilość sznurków w miejscu, w którym ma spać noworodek nie jest raczej najlepszym pomysłem. Choć na pewno małych, zaplecionych detali nie zabraknie.

Za jakiś czas pewnie podzielę się efektem końcowym, choć na ten moment napawam się przygotowaniami. Mimo, że jestem już w ósmym miesiącu ciąży – nadal ciężko mi uwierzyć, że wkrótce zostaną mamą po raz drugi… Gdy prasuję ubranka i składam maluśkie skarpetki, wzdycham nad tym, co mnie czeka. Bo to będzie na pewno kolejna fantastyczna przygoda, ale też i spore wyzwanie. I choć do końca nie wiem jak ja to ogarnę – jedno jest pewne… dam z siebie wszystko i już nie mogę doczekać się pierwszego spotkania!

Tymczasem uciekam, bo aktualnie żyję w organizacyjnym biegu i próbuję w tym wszystkim ogarniać firmę, dom i starszego syna. Czas się kurczy, ale to też kolejny dowód na to, że na taką metamorfozę mebla każdy znajdzie czas – potrzebne są tylko chęci. A jak widzicie, można samodzielnie wyczarować meblową perełkę 🙂

TE WPISY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ