Strona główna Pomysły DIY Żyrandol z drewnianych korali DIY

Żyrandol z drewnianych korali DIY

by Marta

Oto kolejny prosty projekt DIY na moim blogu, aczkolwiek wymaga sporych pokładów cierpliwości 🙂

Ten projekt DIY chodził po mojej głowie już od dawna, aż w końcu odważyłam się za niego zabrać. Stworzenie tego żyrandolu zajęło mi kilka dni! Dopiero, gdy był skończony, zdałam sobie sprawę, że do jego stworzenia, użyłam…. 1260 drewnianych korali! Być może Was to dziwi, ale moje aktualne życie jest tak pełne chaosu, że naprawdę zbyt często nie ogarniam, a takie “detale” mi umykają 😉

Żyrandol DIY mojego autorstwa pełni tylko i wyłącznie funkcję dekoracyjną, ponieważ w salonie mamy zamontowane halogeny i nie potrzebujemy kolejnej lampy sufitowej. Aczkolwiek, bez problemu można byłoby ten projekt przerobić na funkcjonalne oświetlenie. Wystarczyłoby w konstrukcji zamocować odpowiedni stelaż.

Jakkolwiek, zacznijmy od samego początku. Bazą mojego żyrandola DIY była druciana miska na owoce, którą kupiłam na Allegro za 20 złotych. Zdecydowałam się na kolor różowy, aczkolwiek może to być barwa dla wielu dość kontrowersyjna. Jeśli nie możecie znaleźć koszyka w ulubionym kolorze, pamiętajcie, że wystarczy użyć farby w spray’u. A te występują w każdym markecie budowlanym, w szerokiej gamie barw.

Oprócz koszyka, użyłam również sznurka bawełnianego o grubości 2mm, kółka do kwietnika, metalowej obręczy o średnicy 10 cm, drewnianych korali oraz nożyczek. Wszystkie te materiały są dostępne w sklepie Fabryka Sznurka.

Żyrandol DIY powstawał na wieszaku z Ikei, który dzielnie pomaga mi w wielu makramowych projektach. Na początek zawiesiłam 8 sznurków (złożonych na pół) na drewnianym kółeczku. Następnie skorzystałam ze splotu, z którego często korzysta się przy tworzeniu kwietników ze sznurka. Jeśli nie wiecie jaki to węzeł, dajcie mi znać, a chętnie Wam pomogę.

Na bazie tych 8 sznurków, powstały 4 makramowe słupki z węzłów tkackich. Przypominam, że opis i objaśnienie tych splotów znajdziecie TUTAJ.

Gdy słupki miały wysokość 20 cm, wówczas “dodałam” do projektu, metalową obręcz. Tutaj pomocny okazał się węzeł żebrowy.

To zdjęcie ma drugie dno, czyli rzeczywistość domowa rodzica 3-latka 😉

Poniżej metalowej obręczy, powstały kolejne “słupki” z węzłów tkackich o długości 30 cm. Następnie, w ten sam sposób jak powyżej, zamocowałam za pomocą sznurka koszyk na owoce.

Jeśli nie orientujecie się w technice makramy, ten film powinien okazać się pomocny:

Jeśli ten film nadal nie ułatwił Wam zadania, możecie tak naprawdę wszystkie powyższe kroki pominąć i zamocować kosz za pomocą najprostszego węzła, który na pewno znacie. Chodzi po prostu o to, aby stworzyć odpowiednią bazę pod nasz żyrandol DIY.

Swoją drogą, to też całkiem fajny sposób na stworzenie doniczki pod kwiaty lub po prostu kosz na owoce w kuchni 😉

Gdy mamy przygotowaną podstawę, nie pozostaje nam nic innego, jak nawlekać korale… Ja nawlekałam je na sznurek pleciony o grubości 3 mm. Można również skorzystać ze sznurka bawełnianego, ale przez to, że jest on skręcany z pojedynczych nici, wymaga to jeszcze większego skupienia i cierpliwości.

Aby w odpowiedni sposób zapełnić moją konstrukcję, musiałam stworzyć 28 łańcuchów po 45 korali każdy. Co daje razem 1260 korali… I naprawdę zdałam sobie sprawę z tej ilości, dopiero gdy abażur był skończony! Mogłam to szybciej ogarnąć, bo przyznam się Wam, że nawlekanie zajęło mi kilka dni…

Tak więc to klasyfikuję ten projekt DIY do prostych, aczkolwiek wymagających dużej cierpliwości, spokoju i wolnego czasu.

Gotowe łańcuchy zawiesiłam na metalowej obręczy, a później zamocowałam je u podstawy drucianego koszyka na owoce. Natomiast na samym końcu, związałam luźne sznurki w chwost, korzystając z dokładnie tego samego splotu, jak na samym początku.

A tak prezentuje się gotowy żyrandol DIY:

Szczerze mówiąc, efekt końcowy mnie zaskoczył. Udało mi się uzyskać dokładnie to, co chciałam! Konstrukcja jest lekko ażurowa i na pewno nie perfekcyjna, ale wprost idealnie pasuje do mojego wnętrza! Dokładnie takimi przedmiotami lubię się otaczać. Przedmiotami, które mają dusze i nie są wyjęte z nudnego katalogu. Musi być obecna nutka dekadencji! Kolor różowy, który prześwituje między koralikami, idealnie zgrywa się z pozostałymi elementami salonu.

Tak więc mam nadzieję, że udało mi się Was kreatywnie zainspirować do tworzenia. Jak widzicie na zdjęciach, ja działam już nad kolejnym projektem 😉

TE WPISY MOGĄ CIĘ ZAINTERESOWAĆ