DIY

Metamorfoza lampy w stylu Hollywood - proste DIY

7/25/2017



Kiedy rok temu wprowadziliśmy się do brzoskwiniowego domu, nie miałam żadnego pomysłu na urządzanie salonu. W związku z tym, bazowałam na modnych dziś szarościach, ale zdecydowanie zbyt szybko mi się one znudziły. I właśnie dlatego, rozpoczynam działania zmierzające do powstania bardzo hipsterskiego i kolorowego salonu, a lampa o której dziś opowiem - jest pierwszym, szalonym przedmiotem w tym pomieszczeniu.


Lubię dzisiejsze, skandynawskie trendy, bo przecież cenię prostotę i brak nadmiaru. Tylko, że z drugiej strony, szare wnętrza niesamowicie szybko mnie nudzą. Choć akurat w Skandynawii, czyli miejscu, w którym ten styl raczkował - jest dużo miejsca na kolor. Najważniejsze jednak, to znaleźć własne poczucia piękna, bo przecież każdy z nas lubi co innego. Więc jeśli urządzimy się zgodnie z naszym poczuciem estetyki, będziemy się czuli we wnętrzu wyśmienicie! No, a u mnie zapowiada się salon dość ekstrawagancki... 😉

Historia stojącej lampy, którą mamy w swoim dobytku już od kilku lat, zaczęła się gdy wspólnie z mężem zakładaliśmy firmę. Mój luby był akurat na zakupach w OBI i na szybko kupił robocze oświetlenie, którego potrzebowaliśmy w biurze. Jednak, gdy zobaczyłam tą lampę, natychmiast się w niej zakochałam i skrzętnie podkradłam ją do naszego mieszkania. A do niedawna wyglądała tak:


Uwielbiam kształt tej lampy, a nawet biały kolor jest całkiem w porządku, ale cenię sobie bardziej oryginalne akcenty we wnętrzu. Przez długi czas zastanawiałam się jak ją pomalować, aż w końcu zdecydowałam się na kolor miedziany w połączeniu z różem, czyli jeden z najmodniejszych aktualnie, kolorystycznych połączeń. Choć akurat najmniej w wyborze kierowałam się modą - już od dawna mam bzika nad złoto-miedzianymi dodatkami. Przed metamorfozą dokładnie umyłam lampę, a następnie odtłuściłam powierzchnię za pomocą zmywacza do paznokci. Do malowania użyłam farb w spray'u, a cały proces odbywał się na trawniku przed moim domem. Po wyschnięciu farb, dodatkowo pomalowałam powierzchnię bezbarwnym lakierem, który spowodował uzyskanie większej wytrzymałości malowanej powłoki. 



Co prawda, prawdziwy efekt będzie dopiero w pełnej, salonowej aranżacji, a póki co muszą Wam wystarczyć powyższe zdjęcia. Zdaję sobie sprawę, że lampa raczej nie spodoba się każdemu, ale chcę Wam udowodnić, że naprawdę nie trzeba mieć grubego portfela, aby urządzać się na bogato 😊 Farba w spray'u to koszt kilkunastu złotych, a efekt końcowy jest wart miliony monet, bo samemu wymalowane cieszy o wiele bardziej! Tymczasem uciekam do ogarniania rzeczywistości, bo ostatni weekend, który spędziłam w Gdyni spowodował, że żyję w "Matrixie" i ciężko mi się na nowo dostosować. Tyle emocji i inspiracji w przeciągu trzech dni, że czuję się jakbym frunęła 😍

  • Podziel się:

To może Cię zainteresować

0 komentarze