czwartek, 25 maja 2017

Metamorfoza lampy REGOLIT |IKEA|



Małe metamorfozy są jednym z najlepszych i najszybszych sposobów na zmiany we wnętrzu. Czasem wystarczą nowe tekstylia, renowacja mebla lub po prostu dodanie kilku dekoracji. Dziś pokażę Wam właśnie taką prostą sztuczkę. Zapraszam na opowieść o tym, jak za 3 złote, odpicowałam sufitową lampę z IKEI.


Minęło ponad pół roku, od momentu gdy Bąbel zamieszkał w swoim pokoju. I cóż, nie chcę obrastać w piórka, ale wiem, że urządzając go, zrobiłam wszystko tak, jak należy! Przede wszystkim prostota tego pomieszczenia powoduje, że jest bardzo łatwy w utrzymaniu czystości. Nie ma tutaj też żadnych zbędnych gadżetów, ani stosów zabawek, dzięki czemu nasz syn ma mnóstwo miejsca na zabawę. I przede wszystkim, cieszę się, że nie uległam tej szalonej modzie na szarości i czerń w pokoju dziecka. Może i pięknie to wygląda na zdjęciach, ale dziecięcy pokój mimo wszystko kojarzy mi się z kolorem!

Od momentu, gdy w grudniu opublikowałam wpis ze zdjęciami Bąbelkowego pokoju, niewiele się w tym pomieszczeniu zmieniło. Pojawiło się kilka nowych zabawek, stos książek, a i ubrania w szafie musiałam podmienić na kolejny, większy rozmiar. Poza tym, duże zmiany planuję dopiero w przyszłym roku, gdy nadejdzie czas przedszkola oraz dużego łóżka. Jakkolwiek, cały czas dokładam drobne elementy, które sprawiają, że pokój naszego małego syna, staje się coraz bardziej Bąbelkowy!

Dużą zmianą jest to, że w zimne dni nasz synek śpi, przykryty kołderką, a od pewnego czasu towarzyszy mu również płaska poduszka. To może nie znaczy nic wielkiego, choć czuję małe ukłucie w serduchu... Dokładnie pamiętam małe zawiniątko, ważące całe trzy kilogramy, które przykrywałam delikatnym, mięciutkim kocykiem. A teraz w łóżeczku zasypia chłopiec o bujnej czuprynie i dużych stópkach. Podczas snu towarzyszy mu piękna, kolorowa pościel, prosto z pracowni Little Diamond. Jeśli potrzebujecie poduszek, kołderek czy też innych gadżetów - polecam Wam szczerze to miejsce, bo Iza wkłada w szycie dużo serca i zaangażowania! 😊



Natomiast poza zmianą tekstyliów, przyszedł mi również do głowy pomysł, na ekstremalnie szybką i banalnie prostą metamorfozę lampy. Na pewno znacie klosz REGOLIT, który w znanej, szwedzkiej sieciówce kosztuje całe 7 złotych. Wykonany jest z papieru ryżowego, a jego średnica to 45 centymetrów. Dokładnie tak lampa, prezentowała się w pokoju Bąbla jeszcze tydzień temu:


Zaletą tego klosza jest to, że pasuje praktycznie do każdego wnętrza i jest totalnie uniwersalny! A dodatkowo, można go na wiele sposobów przerobić. Ja wybrałam akurat najtańszą, najszybszą i najprostszą formę metamorfozy. Kupiłam na chińskim portalu zakupowym kolorowe, okrągłe naklejki za całe 3 złote. Minusem takiego zamówienia jest niestety długi czas oczekiwania. Tym bardziej, że mieszkamy daleko od cywilizacji i poczta dociera do nas z dużym opóźnieniem. W momencie, gdy naklejki trafiły w moje ręce, to przeprowadzenie metamorfozy klosza, zajęło jakieś 10 minut. Przykleiłam kółeczka w bardzo randomowy sposób, dzięki czemu lampa zyskała swoją nową, kolorową nutkę szaleństwa, a tym samym idealnie wpasowała się w pokój Bąbla.





Dzięki temu, że klosz jest wykonany z papieru ryżowego, bez problemu można do niego przykleić takie drobne elementy. A najfajniejsze jest to, że ta metamorfoza jest całkowicie odwracalna! Dobra, wiem, że to w sumie nic wielkiego, ale nowe oblicze klosza jest taką wisienką na torcie w Bąbelkowym pokoju 😄

A poza tym, czy ktoś z Was wybiera się w weekend na Blog Conference Poznań? 😏

0 Czytaj dalej »

niedziela, 21 maja 2017

Mobil z papierowych ptaków DIY

0


Mobil to nic innego jak wisząca zabawka, która jest złożona z lekkich elementów, zawieszonych na nitce czy też żyłce. Dzięki temu porusza się i "tańczy" przy nawet najmniejszym podmuchu powietrza. Taką karuzelę wieszamy często nad łóżeczkiem niemowlaka, który obserwując kolorowe wzory, szybciej się rozwija. Ale taki mobil można również powiesić w pokoju starszego dziecka np. w oknie, pod lampą.... Dzięki tej dekoracji, pokój zyskuje na atrakcyjności! W sklepach z artykułami dla dzieci występuje ogromny wybór, ale mobil wykonany własnoręcznie - cieszy podwójnie.


Uwielbiam takie wiszące dekoracje i mam milion pomysłów na ich wykonanie. Wygląda na to, że to nie będzie ostatni wpis na moim blogu w tym temacie. Jednak póki co, skupmy się na mobilu z papierowych ptaków. Jego wykonanie jest banalnie proste, a efekt przyjemny dla oka. Do wykonania takiej karuzeli, potrzebujecie:
- papier techniczny w dowolnym, wybranym przez nas kolorze
- nożyczki (warto mieć też nożyk, które pozwoli naciąć elementy łączenia)
- nitka/żyłka
- igła
- obręcz z tamborka
- sznurek/wstążka


Jestem przekonana, że każdy poradzi sobie z wykonaniem takiego mobilu! Najpierw należy zastanowić się nad odpowiednią kolorystyką, która Was interesuje. Ja zdecydowałam się na monolityczną naturalność 😁

Zaczęłam od wydrukowania na papierze technicznym, odpowiedniego szablonu (możecie go znaleźć TUTAJ). Później wycięłam poszczególne elementy i przygotowałam do montażu na tamborku. Ich łączenie jest bardzo proste. Początkowo chciałam powiesić mobil przy użyciu bordowej wstążki, ale w końcu zdecydowałam się na naturalny sznurek.


Gdy mocowanie obręczy było gotowe, mogłam zabrać się za wieszanie ptaszków. Ich montaż jest szybki, bo zajęło mi to tylko kilka minut. Korzystając z nawleczonej igły, delikatnie dziurawiłam wyznaczone miejsce do mocowania. Gotowe ptaki z papieru zamocowałam na różnych wysokościach. Zastanawiałam się nad dodaniem innych kolorów, ale wymieniłam jedynie skrzydełka w dwóch miejscach, na delikatny fiolet. A tak oto prezentuje się gotowy mobil z papierowych ptaków:



W sumie całość zajęła mi jakieś 30 minut pracy, a samo mocowanie było tak proste i szybkie, że właściwie zapomniałam o robieniu zdjęć... To jedno z tych przyjemnych projektów DIY, które właściwie samo się robi. Ze względu na delikatność całej konstrukcji, raczej odradzałabym wieszanie takiej karuzeli nad łóżeczkiem noworodka, ale jako dekoracja pokoju sprawdzi się doskonale! Mobil aktualnie wisi w naszej sypialni i zdecydowanie polecam go zawiesić w pobliżu okna. Żadne zdjęcie nie odda tej delikatności i pięknego uroku, gdy te papierowe ptaki wręcz fruną przy dotyku powietrza. Tylko spójrzcie...



Podoba się? 😊 Mam nadzieję, że Was zainspirowałam do działania! Jeśli zdecydujecie się na wykonanie takiej dekoracji - koniecznie wyślijcie mi jej zdjęcie. A mobil polecam nie tylko do pokoju dziecka, bo muszę Wam przyznać, że zrobiłam go dla siebie i jestem zauroczona 😍

Czytaj dalej »

środa, 17 maja 2017

Botaniczne plakaty - zbiór inspiracji

0


W naszym klimacie nie możemy cieszyć się zielenią i kwiatami przez cały rok. I może właśnie dlatego, botaniczne plakaty, którą goszczą we wnętrzach są tak bardzo popularne. Natura od wieków stanowiła inspirację dla artystów, a dziś jest niewyczerpanym źródłem dla projektantów. Motywy roślinne, jak kwiaty czy liście, sprawdzą się w pomieszczeniach o różnych stylach - od minimalistycznych po retro. 

Może pamiętacie moją metamorfozę kącika biurowego, w którym króluje już od pewnego czasu pewien plakat? A jako, że jestem wielką fanką natury, wprost uwielbiam motywy roślinne we wnętrzach. Mogą to być kwieciste tekstylia, naczynia, zasłony czy meble, które nastrajają optymistycznie. Jednak to na botanicznych plakatach dziś się skupię. Właśnie takie proste detale, mogą całkowicie odmienić wnętrze! Poniżej przygotowałam zbiór pełen inspiracji 😊

Mój ukochany, botaniczny plakat możecie znaleźć TUTAJ


Jeśli jeszcze nie znacie bloga Wild Rocks, to czas najwyższy to zmienić! Miałam tą dużą przyjemność, że poznałam Olę osobiście, na blogowym spotkaniu w Kielcach. Jej blog to źródło inspiracji dla blogerów i nie tylko. We wpisie o roślinnym plakacie, Ola opisuje prosty sposób na wykonanie takiej grafiki samodzielnie. Ci, którzy nie mają czasu lub możliwości na kreatywne działanie, mogą po prostu pobrać plakat do druku. Instrukcję DIY oraz plakat znajdziecie TUTAJ

Plakat oraz zdjęcie jest autorstwa Oli - autorki bloga Wild Rocks


Adrianna na swoim blogu stawia na ciekawe treści i pozytywne przesłanie. Jak sama twierdzi, inspirują ją piękne przedmioty oraz codzienność. Na jej blogu MakeWhite, znajdziecie plakat z motywem botanicznym. Jeśli lubiliście przeglądać stare atlasy roślinne czy też kolorowe wkładki w encyklopediach, z rycinami roślin, to ten plakat jest właśnie dla Was! Grafikę znajdziecie TUTAJ.

Plakat oraz zdjęcie jest autorstwa Adrianny - autorki bloga MakeWhite


Śledzę fanpage Hunny Badger Studio już od pewnego czasu i jestem totalnie zakochana w projektach! Kamila, czyli właścicielka - na co dzień zajmuje się m.in. projektowaniem i wystrojem wnętrz, a na facebookowym profilu pokazuje swoje autorskie plakaty. Część z nich jest darmowa, więc polecam Wam do niej zajrzeć. Botaniczne plakaty projektu Kamili możecie pobrać TUTAJ.


Plakaty oraz zdjęcia są autorstwa Kamili - właścicielki Hunny Badger Studio


Agnieszka z bloga Pretty Pleasure, zdradza fantastyczny pomysł na darmowe botaniczne ryciny, w wysokiej jakości! Jesteście ciekawi? Wszelkie informacje znajdziecie TUTAJ.

Zdjęcie jest autorstwa Agnieszki - właścicielki bloga Pretty Pleasure


Przeplatane kolorami, to miejsce w sieci, pełne inspiracji, pięknych staroci i projektów DIY, czyli wszystko to, co sama kocham najbardziej. Ilona, autorka bloga, opowiada w nowym wpisie o domowej uprawie monstery, czyli botanicznej królowej dzisiejszych wnętrz i miłość wielu blogerek! Trzeba przyznać, że jej duże i kształtne liście są totalnie zachwycające. Link do wpisu, znajdziecie TUTAJ.
Ps. wiecie, że poniższy plakat, Ilona nazwała "szybką malowanką"? Ja bym chciała mieć taki talent, a Wy? 😉

Zdjęcia oraz porady dotyczące domowej uprawy monstery są autorstwa Ilony - autorki bloga Przeplatane kolorami


No i jak? Mam nadzieję, że zostaliście dziś botanicznie zainspirowani! 🌳🌲🍀🌿🌱🍃

Czytaj dalej »

poniedziałek, 15 maja 2017

Było sobie marzenie #12

0



Wieczorową porą, przedstawiam Wam imponującą i fantastyczną opowieść Ani. To już 12 historia o spełnionym marzeniu na moim blogu!

 __________________________________________________________________________________________________________________________

Historia, którą chce Ci opowiedzieć, mówi nie tylko o spełnionym marzeniu, ale także o tym dlaczego tu w ogóle jestem. 

Kilka lat temu dostałam czerwoną spódnicę. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że owa spódniczka została uszyta specjalnie dla mnie. Jedynym, co wtedy zwróciło moją uwagę, był jej soczysty kolor. Dzisiaj, gdy na nią patrzę, widzę starannie uszytą ołówkową spódniczkę w przepięknym malinowym kolorze, z idealnie wszytym krytym zamkiem i karminową podszewką. Spódnicę uszył dla mnie tata mojego męża. Pewnie myślisz, że były funkcjonariusz służby cywilnej to mężczyzna nazbyt nobliwy na szycie damskich ubrań. Cóż, rzeczywiście tak to wyglądało. To kim naprawdę jest, opowiem Ci później. Istotne teraz jest to, że kiedy podarował mi tę spódnicę odżyło we mnie pragnienie, które tliło się we mnie już od dzieciństwa.

Będąc dzieckiem spędzałam godziny w pracowni mojej cioci - zawodowej krawcowej. Uwielbiałam siedzieć w miejscu, w którym na ścianie wisiały kreacje dla Pań czekające na przymiarki, na podłodze piętrzyły się wydania czasopism z wykrojami, a przy oknie stała maszyna do szycia. Uwielbiałam wybierać z pudełka szpilki z najładniejszymi szklanymi główkami, patrzeć na zafastrygowane sukienki, przeglądać najmodniejsze wtedy zestawy złożone z bluzek z poduszkami na ramionach i plisowanych spódnic za kolano. O takich ubraniach marzyła każda dorosła kobieta, marzyłam o nich ja - dziewczyna ze złotymi włosami spiętymi w dwa kucyki i w sukience wiązanej na kokardę. Marzyłam o tym, by mieć te wszystkie kreacje i własne królestwo podobne do ciocinej pracowni.

Wróćmy jednak do podarowanej mi spódnicy. Nie cieszyłam się nią zbyt długo, bo szczęśliwy los sprawił, że zmieniłam rozmiar na o dwa numery większy, bo pod moim sercem zamieszkał ktoś, kto zmienił moje życie na zawsze - na lepsze. Malinowa spódnica trafiła do piwnicy, spakowana w nostalgii za szczupłymi czasami wraz z innym ubraniami, których miałam już nigdy nie włożyć.

Życie podarowało mi cudowną, nową rolę - rolę matki. Kiedy na dobre zaczęłam żyć, życiem mojego syna, zaczęłam odczuwać silniejszą niż dotychczas potrzebę wydzielenia strefy zarezerwowanej tylko dla mnie.

Niektóre marzenia realizuje się od razu, a inne odkłada na później. Z racji wieku, jako zupełnie normalna siedmio- lub dziesięciolatka, włożyłam moje marzenie do szuflady podpisanej "w zapomnienie". Zwrot akcji nastąpił, kiedy po dwudziestu latach marzenie samo mnie odnalazło. I tu pojawia się na nowo bohater tej historii, czyli osoba, która uszyła dla mnie czerwoną spódnicę. Teść przywiózł mi swoją maszynę do szycia i oprócz tego, że tego dnia nauczył mnie ściegu prostego, to zaszczepił we mnie pasję, która w takt uderzeń igły zupełnie mną zawładnęła. Człowiek ze stali, o sercu miękkim jak kaszmir zaraził mnie miłością do maszyny, teściowa nauczyła mnie dostrzegania piękna detali, a ja nauczyłam się tego, że kluczem do wszystkiego jest cierpliwość.

Dzisiaj znowu noszę z przyjemnością moją malinową spódnicę i z dumą przyznaję, że potrafię sama uszyć podobną. Ta spódnica, to najlepszy prezent jaki mogłam dostać. To nie tylko mały kawałek materiału, ale coś większego, co pchnęło mnie do realizowania marzeń. Dzisiaj sama mam swoje własne królestwo ze stertą czasopism o szyciu, nićmi we wszystkich kolorach tęczy, szafką z której wypadają tkaniny, maszynami na biurku i krzesłem, na którym siadam z milionem pomysłów w blond głowie. 

Jestem tu po to by uświadomić Wam, że wielkie rzeczy nie dzieją się same. Potrzebny jest impuls, jedna mała iskra, która zmieni się w płomień. Warto się rozglądać by jej nie przegapić. 

Nigdy nie jest za późno, by zacząć spełniać swoje marzenia.

__________________________________________________________________________________________________________________________

Autorką wpisu jest Ania (autorka bloga pastelovenitki), a jej imponująca i fantastyczna historia należy do blogowego cyklu BYŁO SOBIE MARZENIE

UWAGA!!
Jeśli chcielibyście podzielić się swoją opowieścią o spełnianiu marzeń, to koniecznie do mnie napiszcie. Z chęcią opublikuję na blogu Wasze historie 😊

Mój mail: kontaktmarheri@gmail.com

Czytaj dalej »

środa, 10 maja 2017

Miłosna ramka DIY

0


W ostatni weekend kwietnia mieliśmy ogromną przyjemność uczestniczyć w pięknym przyjęciu weselnym. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam ceremonie ślubne i wszystko co z nimi związane! Szczęśliwe panny młode są zawsze pełne blasku i piękna. 


A poza tym nie ma nic lepszego od przetańczenia całej nocy, a zabawa weselna wręcz do tego zobowiązuje. Napomknę jeszcze o smacznym jedzeniu, wytwornych drinkach i dobrym towarzystwie - śluby to naprawdę całkiem fajna rzecz. Muszę jednak przyznać, że do tej pory nie radziłam sobie z organizowaniem ślubnych prezentów. Jako, że parę młodą znam od dawien, postanowiłam tym razem kreatywnie zaszaleć!

Wpadłam na pomysł miłosnej ramki - niech posłuży Wam ta inspiracja, bo tą dekorację można dostosować do swoich gustów i umiejętności, ale jedno jest pewne - to oryginalna i piękna ozdoba. Do wykonania projektu DIY potrzebowałam:
- ramki RIBBA |23 x 23 cm| - 20 zł
- drewnianych literek scrabble
- nożyczek
- kawałku naturalnego sznurka
- kleju na gorąco
- bawełnianej tkaniny (użyłam wzorzystej i białej)

Jeśli ktoś nie wie, skąd wytrzasnąć takie drewniane literki, to zapraszam do mojego poprzedniego projektu z ich udziałem, czyli pomysłu na scrabble podkładki pod kubek. Tam wyjaśniam skąd je mam i ile dokładnie kosztują. Bo raczej używania literek z gry nie polecam 😉



Początkowo chciałam użyć meblowej okleiny, jako tła, ale doszłam do wniosku, że jest zbyt delikatny. Przypomniałam sobie, że jeszcze będąc w ciąży, trafiłam do magicznego sklepu w Krakowie, który miał przeróżne cuda do wykonywania rękodzieła. I tam właśnie znalazłam ten kolorowy materiał. Z białej tkaniny powycinałam romby, które po złożeniu i "podwieszeniu" na sznurku, stworzyły klasyczną girlandę. Z drewniany literek ułożyłam miłosny napis, a następnie całość przykleiłam do podłoża, przy użyciu kleju na gorąco. Kartonową ramkę, czyli inaczej mówiąc passe-partout, przycięłam na mniejszy wymiar, w taki sposób, aby zasłoniła krawędzie materiału. 


I gotowe! Ta dekoracja jest bardzo prosta i szybka w wykonaniu, a jaka efektowna! Młoda para zdążyła już mi podziękować po ślubie, za tą miłosną ramkę, więc chyba im się podoba. Poza tym, taka ramka RIBBA daje dużo możliwości, bo jest na tyle głęboka, że pomieści nie tylko zdjęcie, ale na przykład figurki LEGO. Można więc dowolnie tworzyć z niej dekorację, w zależności od naszych potrzeb. To też fajny pomysł na prezent. Jestem ciekawa, jak wyglądałyby Wasze propozycje takiej miłosnej ramki 😊

Czytaj dalej »

poniedziałek, 8 maja 2017

Jak dobrać poduszki dekoracyjne?

0


Jeśli zapytacie projektanta wnętrz o szybki sposób na przeprowadzenie metamorfozy wnętrza, odpowie Wam: poduszki dekoracyjne! Z ich pomocą, możemy w szybki sposób, całkowicie odmienić wystrój całego pomieszczenia. Podpowiem Wam kilka prostych zasad, które ułatwią Wam zakup oraz dobór poduszek.

Wbrew pozorom, to nie jest takie proste, jak mogłoby się wydawać. Mam wrażenie, że niektórzy nie mają z tym absolutnie żadnego kłopotu, ale moje poduszkowe aranżacje nigdy nie wychodziły tak, jak chciałam... I właśnie dlatego postanowiłam poszerzyć swoją wiedzę wnętrzarską w tym zakresie, więc od razu pomyślałam o stworzeniu prostego kompendium wiedzy czy też poradnika. Wiadomo, w naszych domach nie ma być jak w katalogu, więc luźne podejście do tematu urządzania jest dozwolone, a wręcz wskazane. Jednak kilka tricków, opisanych poniżej, przyda się każdemu, zainteresowanemu tematem pięknego wnętrza 😊


Poradnik: jak dobrać poduszki dekoracyjne?


➢ podstawowa zasada to WYGODA! Wiadomo, że poduszki powinny być ładne, ale muszą być przede wszystkim wygodne w użytkowaniu i komfortowe.

➢ jeśli zależy nam na pięknym wnętrzu - zawsze trzeba pamiętać, że całość aranżacji musi być spójna.

➢ kolor poduszki nie musi być kontrastowy wobec całego pomieszczenia, ale powinien powinien odcinać się od mebla, na którym się znajduje.

➢ podobna zasada działania w przypadku wzorów: wyraziste desenie sprawdzą się na gładkim tle, a w przypadku wzorzystego, lepiej będą wyglądać delikatne desenie.

➢ wzorzyste poduszki w jednym odcieniu, idealnie sprawdzą się w stonowanym wnętrzu.

➢ najprostszą zasadą dobierania kolorów jest inspiracja prosto od natury! Na przykład połączeniu brązów i zieleni (las) czy też beżu z turkusem/błękitem (morze) zawsze się sprawdzi.

➢ kolorowe poduszki ożywią wnętrze!

➢ jeśli zależy nam na wzorzystych poszewkach, warto obok poduszek z mocnym wzorem, położyć te z drobniejszym motywem. Wzory podobnej wielkości, leżące obok siebie - nie będą wyglądały estetycznie.

➢ warto czytać metki, na których znajdziecie opis prawidłowego czyszczenia i prania poszewek, dzięki czemu będą się ładnie prezentowały przez dłuższy okres czasu. Jeśli postąpimy niezgodnie z zaleceniami producenta, możemy doprowadzić do kurczenia się/rozciągnięcia czy też wyblaknięcia materiału.

➢ podczas dobierania poduszek, należy zwrócić uwagę na ich wymiar, aby odpowiednio dostosować wielkość do kanapy czy łóżka. Fajnym uzupełnieniem jest dodanie poduszek prostokątnych, które dodatkowo służą jako podparcie dolnego odcinka kręgosłupa.

➢ w przypadku skórzanej sofy, dobrze sprawdzą się poduszki w kształcie wałka, ponieważ nie ześlizgują się, a przy okazji zapewniają wygodne podparcie lędźwi.

➢ podczas zmiany aranżacji, nie trzeb wyrzucać starych poduszek - warto zaopatrzyć się jedynie w nowe poszewki.


Jak widzicie, to tylko kilka prostych patentów, a mogą wiele zmienić! Oczywiście, nie dajmy się zwariować, bo przecież w wielu domach nikt nie zastanawia się nad odpowiednim ułożeniem i dobraniem poduszek dekoracyjnych, a mimo to jest ładnie. Mam wrażenie, że nie każdemu jest to po prostu dane, bo ja na ten przykład w naszym salonie poległam całkowicie w tym temacie... Właśnie dlatego przeszukałam odpowiednią literaturę i przygotowałam ten wpis, aby na nowo zabrać się za urządzanie salonu. Póki co, bazą są nowe, przepiękne poszewki, które mamy z TekstyliaLand.pl. Muszę przyznać, że są bardzo wysokiej jakości i wykonane z przyjemnego w dotyku materiału, a i wzory cieszą oko. Mam nadzieję, że moje wskazówki Wam się przydadzą, bo ja na pewno z nich skorzystam przy dalszym urządzaniu pozostałych kanap w domu 😊


Czytaj dalej »

poniedziałek, 1 maja 2017

Było sobie marzenie #11

0


Majówka, nie majówka - mamy poniedziałek, więc czas na kolejną opowieść o marzeniach! To wzruszająca i rodzicielska opowieść Karoliny, którą zdecydowanie warto przeczytać.

__________________________________________________________________________________________________________________________

Było sobie marzenie - „I żyli długo i szczęśliwie…”

Kiedy byłam małą dziewczynką, przepadałam za bajkami Disneya. Najbardziej podobało mi się w nich to, że dobro zawsze zwyciężało ze złem, niemal każda miała swój happy end i kończyła się słowami "i żyli długo i szczęśliwie".

Potem dorosłam - ale nadal naiwnie wierzyłam w to, że moja rzeczywistość będzie utrzymana w takiej bajkowej, disneyowskiej konwencji. Właściwie to nie marzyłam o jakichś wielkich i wzniosłych rzeczach - chciałam mieć po prostu dobre życie, być szczęśliwą i kochaną i otaczać się ważnymi dla siebie ludźmi. 

Początkowo wszystko układało się dokładnie tak, jak to sobie zaplanowałam - zupełnie jakbym szła przez życie z jakąś "checklistą" i odhaczała na niej kolejne zrealizowane punkty. Dużo podróżowałam, skończyłam studia z wyróżnieniem, znalazłam pracę, wyszłam za mąż za wspaniałego człowieka. Tuż po ślubie wprowadziliśmy się do nowego mieszkania, w którym jeden pokój stał pusty i niepomalowany - w oczekiwaniu na kolejnego członka naszej rodziny...

I właśnie w tamtym momencie wkroczył na scenę czarny charakter, który usilnie próbował pokrzyżować nasze skrupulatnie obmyślone plany.

Tym czarnym charakterem - była choroba. Podstępna i zdradliwa - gorsza niż wszystkie disneyowskie czarownice i zatrute jabłka razem wzięte. Jednego dnia dawała nadzieję - tylko po to, by już nazajutrz perfidnie i brutalnie ją odebrać. W swojej przebiegłości umiała zmylić nie tylko nas, ale i lekarzy - sprowadzając ich na manowce błędnych diagnoz i zupełnie nieskutecznych terapii. Z każdym miesiącem marzenia o dziecku wydawały się coraz bardziej odległe i nierealne - a nasza bajka zamieniła się w jakąś kiepską tragifarsę, której sami nie mieliśmy ochoty już dłużej oglądać. W pewnym momencie uznaliśmy, że najwyższy czas zafundować sobie i wszystkim widzom zupełnie nieoczekiwany zwrot akcji...

Po dwóch latach bezowocnych starań – po raz pierwszy przekroczyliśmy próg ośrodka adopcyjnego.

Niektórzy ludzie na wieść o takiej decyzji patrzyli na nas ze zdumieniem tak wyraźnym, jakby za chwilę mieli popukać się w czoło. "Tacy jeszcze młodzi - i zamiast w dalszym ciągu starać się o własne dziecko, wolicie wziąć do siebie cudze?!" My natomiast z każdym dniem i z każdą kolejną wizytą byliśmy coraz bardziej przekonani o słuszności swojego wyboru. Mając w głowach pewne wyobrażenia dziecka - wcale nie myśleliśmy o nim jak o "cudzym". Wiedzieliśmy, że od samego początku będzie po prostu nasze - wyczekane i wytęsknione. Jedyna różnica polegała na tym, że zamiast nosić je pod sercem przez 9 miesięcy - nosiłam je w sercu przez kolejne dwa długie lata...

Pamiętam doskonale moment, w którym zadzwonił TEN telefon z ośrodka. Już następnego dnia tuliłam do siebie małe i wyjątkowo głośne zawiniątko, opatulone w polarowy kocyk - sama jeszcze nie do końca w to wierząc i szepcząc do stojącego obok męża: "Uszczypnij mnie, bo to chyba sen...".


Dzisiaj nasz synek jest niesamowicie kochanym, rezolutnym i energicznym trzylatkiem. Oczywiście wie o tym, że urodziła go inna mama - choć pewnie jeszcze nie do końca to rozumie. Kiedy codziennie zarzuca mi rączki na szyję i mówi "kocham Cię" - to jest właśnie spełnienie marzeń. Najlepsze i najpiękniejsze, jakie jestem w stanie sobie wyobrazić...

Jeżeli macie ochotę poczytać o nim więcej – zapraszam na swojego bloga Nasze Bąbelkowo, na którym obalam mity związane z adopcją dziecka i pokazuję, że jest to tak samo piękna i wartościowa droga ku rodzicielstwu, jak każda inna.

__________________________________________________________________________________________________________________________

Autorką wpisu jest Karolina, a jej wzruszająca i rodzicielska historia należy do blogowego cyklu BYŁO SOBIE MARZENIE

UWAGA!!
Jeśli chcielibyście podzielić się swoją opowieścią o spełnianiu marzeń, to koniecznie do mnie napiszcie. Z chęcią opublikuję na blogu Wasze historie 😊

Mój mail: kontaktmarheri@gmail.com
Czytaj dalej »

piątek, 28 kwietnia 2017

10 prostych pomysłów na kreatywne zabawy z maluchem

0


Z czasów jeszcze "przedmacierzyńskich", nie radziłam sobie kompletnie z kupowaniem zabawek/prezentów dla dzieci znajomych czy też mojego chrześniaka... Wybór ogromny, na rozwoju dziecka się nie znałam, a teraz dobierz człowieku tutaj coś odpowiedniego. Dla mnie takie zakupy to był zawsze osobisty dramat (zakupy to w ogóle koszmar, jeśli nie wiesz dokładnie co kupić....). 


W sumie, to teraz niewiele się zmieniło, tyle tylko, że już trochę więcej wiem, co dzieciak w danym wieku ogarnia. Jakkolwiek, zabawki dostępne w sklepach, występują w tak ogromnej ilości, różnej jakości, że ja się totalnie w tym temacie nie łapię... I powiem szczerze, właściwie zabawek dla Bąbla to nie kupuję. Chyba, że już naprawdę ktoś poleci mi coś dobrego albo wpadnie mi jakaś ładna rzecz w oko. Jakkolwiek odkryłam pewną zależność i jestem pewna, że znają ją też inne mamy: wszystko co nie jest zabawką, jest najwspanialsze i najbardziej pożądane przez nasze Szkraby. Odkryłam tą ukrytą prawdę o dzieciach na szczęście dosyć szybko. Dzięki temu już od wielu miesięcy trenuję w brzoskwiniowym domu matczyną kreatywność.

Zabawki w Bąbelkowym pokoju, to przede wszystkim prezenty od rodziny czy znajomych. Mój mąż we własnej osobie prezentuje naszemu synowi, uszczuplając własne zapasy czy też opróżniając sklepowe półki - klocki DUPLO. Kwestia tutaj jest taka, że Bąbel w genach ma po prostu miłość do tej zabawki po tacie, i tylko może jeszcze o tym nie wie po prostu. A ja - matka we własnej osobie, w prezencie dla syna, w darze mu codziennie przynoszę zabawki najwspanialsze na świecie, aczkolwiek inne od tych dostępnych w sklepach! Zaintrygowani? Przygotowałam dla Was listę, inaczej zwaną "TOP listą zabawek Bąbla":


➤ kuchenny durszlak w połączeniu z drewnianą łyżką to najwspanialszy instrument muzyczny na świecie!

➤ strzykawka kupiona w aptece za całe 3 złote, stanowi wspaniałą zabawę podczas codziennych kąpieli jako nabierak. To też wspaniałe ćwiczenie koordynacji oraz nauka o ciśnieniu wody.

➤ siatka foliowa (pod 100% nadzorem rodzica!!!) zawiązana supłem, stanowi wspaniałą, szeleszczącą kulę. Dziś Bąbel stał się już odporny na jej wdzięki, ale mając 6 miesięcy nie mógł wyjść z zachwytu!

➤ klamerki są absolutnym zabawkowym hitem! Rzucanie w dal czy też układanie w podgrupy, które znane są tylko Bąblowi. Jakkolwiek - działa (zawsze!).

➤ "kulanie" na dużym łóżku - nie wiem jak Wy, ale ja również to lubiłam i nawet jako starsze dziecko wkradałam się potajemnie do rodziców sypialni. Duże łóżko, to duży materac i nieograniczone możliwości w skokach czy koziołkach. Bąbel jest oczywiście pod moim nadzorem, ale uwielbia to! Przekręca się, czołga, skacze. Warto wspomnieć, że takie kulanie na miękkim podłożu ma fundamentalne znaczenie dla fizycznego rozwoju dziecka!

➤ zabawa w chowanego - nic nowego, ale działa i jest zawsze dużo śmiechu!

➤ plastikowa butelka po szamponie - niezawodna podczas kąpieli, na przykład do przelewania wody.

➤ duży karton, nożyk do tapet i szara taśma - z tych materiałów stworzyłam najlepszą bazę na świecie, z oknem i otwieranymi drzwiami. Co prawda w pokoju Bąbla jest tipi, ale aktualnie domek z kartonu wygrywa!

➤ patyki, kwiatki, kamyki czy szyszki, czyli wszystko to, co znajdujemy podczas spacerów po okolicy jest już od kilku miesięcy zabawkowym hitem. Bąbel wprost zamiera, gdy jesteśmy w lesie, bo tam jest tyle rzeczy do odkrycia!

➤ muzyka - to wprost niewiarygodne jak nasz synek tańcuje! Wystarczy, że usłyszy jakikolwiek muzyczny dźwięk i już - kręci się, obraca, tupie noga, podrzuca rączki. Przynajmniej raz dziennie włączam mu porządny kawałek rock&roll'a i wspólnie wywijamy dzikie harce w salonie 😅


Przychodzą mi teraz do głowy kolejne i kolejne, wspólne zabawy z Bąblem, bez użycia zabawek. Nie to, że uzurpuję sobie prawo do bycia najbardziej kreatywną mamą - wręcz przeciwnie! Bo ja głęboko wierzę, że każdy kochający rodzic robi dokładnie to samo. Pokazuje świat maluchowi tak, aby nie straciło zbyt szybko swojej pięknej, dziecięcej ciekawości. Cóż, z zachwytem przeglądam czasem cuda, które współcześnie można kupić - ekologiczne, designerskie, piękne, oryginalne, kolorowe, rozwijające, sensoryczne czy też interaktywne zabawki. Jednak nie dajmy się zwariować, bo można wychować szczęśliwe dziecko, bez większości tych wszystkich gadżetów! Świat jest interesującym miejscem, pełnym ciekawych zjawisk i ukrytego piękna. Nuda to zdecydowanie stan umysłu! Nie pozwólcie Waszym dzieciom, ale też i sobie na konsumpcyjny pościg za czymś, czego i tak nigdy nie dogonicie. Dzieci nie muszą mieć stosów modnych zabawek, aby byś szczęśliwymi i ciekawymi świata - nigdy o tym nie zapominajcie! 😉

A wiecie, co w tym wszystkim jest najpiękniejsze? Gdy pokazuję Bąblowi świat, błyszczą się jego oczy w zachwycie i jest często zdumiony rzeczami, do których ja przez całe moje życie, miałam już czas się przyzwyczaić. I właśnie to mój synek, na nowo nauczył mnie odkrywania cudów, które towarzyszą nam każdego dnia! Może i ja, jako mama, jestem przewodnikiem Bąbla po naszym świecie, ale to właśnie on jest moim największym nauczycielem życia, jakiego spotkałam na swojej drodze!


Kończąc tą piękną myślą, koniecznie dajcie znać w komentarzach jakie są ulubione "nie-zabawki" Waszych dzieci lub po prostu, co myślicie o tym zabawkowym szaleństwie 😊 No i życzę Wam samych, majówkowych przyjemności!

Czytaj dalej »

wtorek, 25 kwietnia 2017

Wielka Wymiana Książkowa

0


Jako, że kocham czytać, już od dawna praktykuję książkowe wymiany - dzięki temu, mam zawsze coś nowego w swojej domowej biblioteczce. Zazwyczaj to nic innego jak poczta pantoflowa lub oferty z serwisu OLX, jednak tym razem postanowiłam dołączyć do blogowej akcji: Wielka Wymiana Książkowa, w której udział może wziąć każdy! 


Niestety, jestem trochę spóźnialska, bo trwa już od soboty, ale może jeszcze znajdzie się ktoś chętny i zainteresowany moimi propozycjami. Bo przecież każdy z nas posiada jakieś tytuły, które kurzą się na półce. A więc okazja, aby zyskać nowe pozycje do czytania, a przy okazji poznać innych pasjonatów literatury brzmi kusząco! Jesteście ciekawi szczegółów?

Najważniejsze, że wymieniamy się między sobą, czyli inaczej mówiąc nikt nikomu nie płaci. Każdy z nas pokrywa koszty przesyłki (najlepiej list polecony). Wymiana trwa do 1 maja. Organizatorkami całej akcji jest blog SAVE THE MAGIC MOMENTS oraz EWELINAMIERZWINSKA.PL.



JESTEŚ CZYTELNIKIEM?
Propozycję wymiany podaj w komentarzu. Pamiętaj podać podstawowe dane książek, jak tytuł, autor oraz stan. Zdjęcia są mile widziane. Jeśli moje propozycje to dla Ciebie za mało - możesz skorzystać z LINKOWEGO PARTY, we wpisach organizatorek akcji (podlinkowanych wyżej).

JESTEŚ BLOGEREM/VLOGEREM?
Wszystkie niezbędne informacje do wzięcia udziału w akcji znajdziesz na stronie wydarzenia lub u organizatorek akcji.

ZAKOŃCZENIE
Po udanej wymianie, wszyscy razem udostępniamy zdjęcia książek na fb pamiętając o dodaniu hashtagu #przeczytajipodajdalej3 oraz otagowaniu organizatorek. Ten punkt nie jest warunkiem obowiązkowym.

No to teraz czas na moje propozycje książkowej wymiany! 




1. KWIATY NIE SĄ KONIECZNE Cari Quinn (stan idealny) 
2. SEKS W WIELKIM MIEŚCIE Candace Bushnell (stan idealny)
3. TRZEJ MUSZKIETEROWIE Aleksander Dumas (stan bardzo dobry)
4. POD SŁOŃCEM TOSKANII Frances Mayes (stan bardzo dobry)
5. PANIKA NA POZIOMIE 4 Richard Preston (stan idealny)
6. MASA O PIENIĄDZACH POLSKIEJ MAFII Artur Górski (stan bardzo dobry)
7. KOBIETA NIEZALEŻNA Kamila Rowińska (stan idealny)
8. MOSKALIKI, CZYLI O WYŻSZOŚCI SARMATÓW NAD INSZYMI NACJAMI Joanna Szczęsna (stan idealny)
9. STARE JAK NOWE - INSPIRUJĄCE POMYSŁY NA PRZYTULNY DOM Joanna Tołłoczko (stan idealny)
10. LADYFITNESS CZYLI BĄDŹ W FORMIE Prof. dr Stephan Starischka (stan idealny)



11. PIERWSZY ŚNIEG Jo Nesbo (stan idealny)
12. KONIEC ŚWIATA W BRESLAU Marek Krajewski (stan idealny)
13. BRUDNY HARRY Philip Rock (stan dobry)
14. SKOK W NIEZNANE Danielle Steel (stan dobry)
15. BLONDYNKA ŚPIEWA W UJAKALI Beata Pawlikowska (stan bardzo dobry)
16. WISZNU UMIERA Manil Suri (stan bardzo dobry)
17. SZARY DIABEŁ Graham Masterton (stan bardzo dobry)
18. DOKTOR NO Ian Fleming (stan dobry)
19. KRUCJATA BOURNE'A Robert Ludlum (stan bardzo dobry)
20. ŚMIERĆ W CHINACH Bill Montalbano (stan bardzo dobry)

Przepraszam Was za jakość zdjęć, ale czytnik kart odmówił mi posłuszeństwa, więc musiałam posłużyć się aparatem w telefonie. Natomiast w razie potrzeby chętnie wykonam dodatkowe zdjęcia - po prostu do mnie napisz. Jestem otwarta na wszelkie propozycje książkowej wymiany! 😊


Przy tej okazji, że linkuję Wam dziś ciekawe miejsca w sieci, chciałam podzielić się jeszcze innym moim odkryciem. Zainteresowanym polecam portal dla studentów Erasmusa! To świetne kompendium wiedzy o programie Erasmus+ - znajdziecie tu wszystkie potrzebne dokumenty, daty wyjazdów czy też koszty życia w UE. Dlaczego dzielę się z Wami tym linkiem? Gdy ja kilka lat temu wyjeżdżałam na pół roku do brytyjskiej uczelni, bardzo brakowało mi takiej wiedzy! 😉

Czytaj dalej »