DIY

Metalowy pojemnik na zabawki DIY

1/18/2018



Jeśli jesteście rodzicami, na pewno mierzycie się z tym samym problemem... Mam na myśli piętrzące się sterty zabawek. Wszelkie pojemniki, pudła i kartony są u nas zawsze mile widziane, aby uporać się z tym kłopotem. Dziś pokażę Wam prosty trick, na samodzielne wykonanie designerskiego i wytrzymałego pojemnika na zabawki.


Gdy byłam w ciąży, bardzo szybko domyśliłam się, że zostanę mamą syna. Po prostu to wiedziałam. W 5 miesiącu, lekarz podczas badania USG, potwierdził moje przypuszczenia. Muszę się przyznać, że bałam się macierzyństwa i tego, co mnie czeka... Ale okazało się, że taki chłopięcy świat jest absolutnie cudowny! Zresztą, domyślam się, że świat małych dziewczynek, ociekający różem, księżniczkami i tiulem ma tyle samo uroku. Jestem jednak mamą syna i u nas rządzą zdecydowanie męskie tematy!

Tak więc dla nas, każdy dzień to długie rozmowy o pojazdach. Stałam się specjalistką od maszyn budowlanych. Dla przykładu, czy wiecie jak wygląda "rozściełacz mas bitumicznych" lub "wierntnica"? Bo ja wiem 😊Pokój Bąbla jest po brzegi wypełniony samochodami i pojazdami wszelkiej maści, koloru i wielkości. Nikt mu nigdy tego nie narzucał, ale on po prostu uwielbia auta! A, że jesteśmy na etapie wdrażania podstawowych obowiązków, jak między innymi sprzątanie zabawek - stanęło przede mną nowe wyzwanie, czyli wymyślenie odpowiedniego pojemnika na zabawki. Ściślej rzecz ujmując - na samochody.


Najpierw poszukałam gotowych pojemników. Jednak ceny za metalowe pojemniki na zabawki zwalają z nóg... Możemy mówić o widełkach od 130 do 250 złotych. Jako bloger i mama, rozumiem skąd się biorą takie kwoty. Dobry design, wysokiej jakości materiały, podatki... Ale na szczęście, jestem materiałoznawcą i szybko pojęłam, że można w łatwy zrobić swoją własną wersję takich pojemników. Być może dla niektórych to tylko słaba podróbka, ale metalowy pojemnik DIY jest przynajmniej trzykrotnie tańszy od sklepowych gotowców, a zarazem praktyczny, funkcjonalny i wytrzymały. A było to tak:

W Auchan kupiłam metalowy pojemnik na brykiet, za niecałe 30 złotych. Za pomocą zestawu grawerskiego Parkside (o, dzięki Ci Lidlu!), zeszlifowałam i wygładziłam wszystkie ostre kanty. 


Następnie dokładnie umyłam powierzchnię pojemnika i odtłuściłam (zazwyczaj używam do tego benzyny lakowej). W piwnicy przygotowałam "stanowisko malarskie" i zwykłą farbą w spray'u (w pięknym, błękitnym kolorze) pomalowałam metalową powierzchnię. Gdy proces malowania był ukończony i satysfakcjonujący (w mojej piwnicy jest stosunkowo ciemno, więc dla uzyskania pięknego efektu, kilkukrotnie robiłam poprawki), zabezpieczyłam pojemnik bezbarwnym lakierem (użyłam Dupli-Color). 


No i to właściwie wszystko. Pojemnik był już gotowy! Dzięki zastosowaniu bezbarwnego lakieru mam pewność, że malowana powierzchnia będzie wytrzymała i odporna na zarysowania. Po prostu proces malowania musi być wykonany zgodnie ze sztuką (i instrukcją producenta na puszkach farby). Zużyłam pół puszki z kolorem błękitnym i 1/3 objętości lakieru bezbarwnego. Obydwie farby miałam w swojej pracowni, ale gdyby ktoś planował zakupy, to koszt tego typu materiałów mieści się w granicy 16 - 22 złotych, w zależności od producenta i pojemności.

Tym sposobem, Bąbel zyskał nowy pojemnik na swoje samochodowe skarby 😉 





Mam nadzieję, że mój nowy pomysł DIY Was kreatywnie zainspirował. Zimowe wieczory są przecież idealne na twórcze spędzanie czasu 😊 

  • Podziel się:

To może Cię zainteresować

0 komentarze