Spełniam marzenie i otwieram pracownię!

9/25/2017



Czekałam na ten moment bardzo długo... Teraz drżą mi ręce, a serce szybciej bije. Dziś, po miesiącach żmudnej pracy, opowiem Wam jak spełniłam swoje marzenie i otworzyłam makramową pracownię! 


Pamiętacie zeszłoroczny wrzesień? Był pełen słońca i tropikalnego ciepła. Bąbel miał wówczas 9 miesięcy, blog całkowicie raczkował, a ja nie miałam na siebie większego pomysłu... Pamiętam, że wielokrotnie przychodziły mi do głowy różne, szalone idee. Próbowałam je realizować, ale z co najmniej mizernym skutkiem. Wiedziałam już, że pisanie bloga oraz twórcza praca przynoszą mi wiele radości, ale to było za mało - bo nie wiedziałam jak to wszystko ugryźć. Potem nadeszły długie jesienne wieczory i zimowe, zaśnieżone poranki. Brzoskwiniowy dom zasypało na całe, długie trzy miesiące! I gdzieś w tym całym ferworze, rozpoczęłam swoją przygodę z makramą.

Początki były niezwykle żmudne i trudne. Jak uparciuch zaplatałam, a potem rozwiązywałam supełki, aby na nowo zacząć wszystko od początku. Przez długi czas, efekty moich prac były marne... Zdarzały się momenty, że chciałam już się poddać i odpuścić. Ale mam jedną cechę, która kazała mi ćwiczyć dalej - jestem uparta. Po kilku tygodniach makramy zaczynały nabierać kształtów, a ja zauważyłam, że praca nad nimi przynosi mi wiele frajdy.



W międzyczasie, w moim blogowym życiu nadeszła fala zmian. Włożyłam mnóstwo pracy w warsztat pisarski, szablon, w naukę fotografii. Jeździłam na konferencje, warsztaty i wykłady. Nawiązywałam blogowe znajomości. Pojawiało się tu coraz więcej moich ukochanych pomysłów DIY, a z każdym następnym, więcej Was - moich zacnych czytelników. W kolejnych miesiącach coraz bardziej klarował się w mojej głowie pomysł na to miejsce. Zaczęłam poświęcać się majsterkowaniu, fotografowaniu i pisaniu w każdej wolnej chwili, jaką daje mi macierzyństwo. Nie mam zamiaru osiąść na laurach, bo cały czas zdaję sobie sprawę, że są pewne rzeczy w moim blogerskim warsztacie, które wymagają poprawy, ale wiem już, że z sukcesem rozpoczęłam pracę nad miejscem pełnym inspiracji.



Nie zdradzę Wam prostego przepisu na realizację swoich planów. Choć lubię czytać inspirujące cytaty, to mimo wszystko to są tylko puste hasła, dopóki sami nie zaczniemy działać. Rok temu byłam daleko w polu z blogowaniem, fotografowaniem, majsterkowaniem czy też pleceniem - nie potrafiłam tego wszystkiego, co przyniosło mi ostatnie 12 miesięcy! Nikt mi nie podał tego na tacy. Tylko uparcie poświęcałam każdą wolną chwilę na naukę. I nadal jeszcze wiele pracy przede mną. Nadal muszę włożyć w mój plan wysiłek i daleko mi do bycia mistrzem. Ale kierunek mam już obrany!

Cały rok, który mam za sobą, doprowadził mnie do tego miejsca, w którym mogę z dumą ogłosić, że otwieram własną pracownię z makramami! Od początku sierpnia udało mi się już zrealizować kilka zleceń, ale mam nadzieję, że to dopiero początek. Mam pomysł na własną linię materiałów do makram. Pracuję nad programem warsztatów. Rozpoczynam współpracę z fotografami oraz konsultantami ślubnymi. Zamierzam uruchomić ślubną wypożyczalnię makram. Powoli dojrzewam do nagrywanych tutoriali DIY. Jestem zaangażowana w dwa duże blogowe projekty, o których wkrótce opowiem. I wreszcie - dołączyłam do zacnego grupa rękodzielników na portalu DaWanda!





Niestety, praca nad rozwojem pracowni i sklepu, przygotowaniem opisów, ofert, przesyłek, upominków, dobrych zdjęć produktowych - ograniczyła chwilowo mój czas, który spędzałam na pleceniu. Zresztą, wszystkie moje plany wymagają ode mnie maksymalnego zacięcia. Skoro w ciągu dnia zajmuję się Bąblem, to pracuję zwykle do godzin nocnych. Muszę dograć w najbliższym czasie jeszcze tysiące szczegółów! A wszystko po to, aby stworzyć coś naprawdę wartościowego. Bo ja pokochałam "sznurkowanie" całym sercem. Chciałabym podzielić się moją pasją i tą dobrą energią, którą tworzenie makram mi dało. Czy będziecie trzymać za mnie kciuki? Czy mogę liczyć na Wasze dobre słowo?

Uwierzcie mi, że czasem łapię chwilę, gdy zdaję sobie sprawę z powagi i wielkości zadania, jakie przed sobą postawiłam i boję się, że nie udźwignę tego. Na szczęście to są tylko krótkie momenty. Zresztą, ja teraz nie mam za dużo czasu na filozoficzne zmartwienia.

A poza tym, jeśli szukacie nietypowych dekoracji czy też oryginalnych dodatków do domu - wiecie do kogo się zgłosić, prawda? 😉


Ps. Pracownia, pracownią, ale bloga nie skrzywdzę i nadal będę się starać o ciekawe inspiracje dla Was 😊

  • Podziel się:

To może Cię zainteresować

0 komentarze