DIY

Lampionowe lampki nocne DIY

9/19/2017



Czuję w kościach, że dzisiejszy wpis Was zainspiruje! Oto mój kolejny pomysł na lampkę nocną. Tym razem w romantycznym wydaniu. I to za niecałe 28 złotych!


Uwielbiam, gdy dom powoli wypełnia się prostymi, ale pięknymi dodatkami. Dla mnie urządzanie to proces stały, który nigdy się nie kończy. Wciąż mam ochotę coś ulepszać i poprawiać. Znajduję w tym dziką przyjemność. Dziś na tapecie lampki nocne, które są naprawdę bardzo proste w wykonaniu. A wyglądają nietypowo i uroczo, nadają sypialni niesamowitego klimatu, ale są również niesamowicie praktyczne. Dają przytłumione, ale jasne światło. Nasze poprzednie lampki kupiłam na wyprzedaży w Pepco. Nie były zbyt wysokiej jakości, a i czytać było przy nich ciężko... Na szczęście, ten problem już dawno za nami.

Bazą mojego projektu są lampiony, które kosztują 20 złotych w IKEI. Potrzebne są również oprawki. Wykorzystałam gwint E27 (koszt ok. 2,5 złotych za sztukę). Najprostszym, ale również najtańszym rozwiązaniem przy samodzielnym montażu lampki jest skorzystanie z gotowego przewodu przyłączeniowego, który posiada już zamocowany przełącznik ręczny (koszt ok. 5 złotych). Ja akurat zdecydowałam się na długość 1,5 metra, ale tego typu przewody są dostępne w kilku rozmiarach.


Oprawkę mocuje się bardzo prosto - wystarczy wcisnąć druciki w odpowiednie przestrzenie. To znaczy nie każde oprawki tak działają - czasem trzeba użyć śrubokręta, wszystko zależy od producenta. Jakkolwiek, to naprawdę nic trudnego. Odpowiednio wcześniej, przełożyłam kabel przez szparki w lampionie. Później szybki montaż oprawki i właściwie mamy to!


Próbowałam przykleić oprawkę do góry lampionu przy użyciu kleju na gorąco. Jednak przy delikatnym dotyku, oprawka spadała. Ale na szczęście okazało się, że wystarczyło odpowiednio napiąć kabel i problem sam zniknął.


No i już. Montaż jednej lampki zajął jakieś 2 minuty.... Tym samym ten pomysł DIY klasyfikuje się na podium jako jeden z najtańszych, najszybszych, ale też i bardzo efektownych. Muszę przyznać, że obawiałam się efektu końcowego. Nie byłam pewna, czy te lampiony się sprawdzą w nowej roli. Ale cóż, testuję je od 3 dni i jestem całkowicie zachwycona! Bąblowi zresztą też się podobają, bo szybko nauczył się otwierać drzwiczki i może wkładać do środka swoje samochody 😉
Tak oto lampionowe lampy prezentują się w naszej sypialni:



A taki mamy klimat wieczorową porą:


I tak małymi kroczkami, robi się w brzoskwiniowym domu coraz bardziej po mojemu. Dajcie znać, czy spodobał Wam się mój pomysł! Mam nadzieję, że Was po raz kolejny zainspirowałam 😊

  • Podziel się:

To może Cię zainteresować

0 komentarze