niedziela, 2 kwietnia 2017

Było sobie marzenie #9



Od kiedy pamiętam zawsze ciągnęło mnie do pisania. Albo pisanie ciągnęło do mnie, bo gdy to się zaczęło, to nie za bardzo umiałam w pełni obsługiwać słowa i tworzyć z nich zdania :) Zatopiłam się w świecie książek i zamiast eksplorować świat za oknem, wolałam zwiedzać kolejne kartki moich ulubionych lektur. Z czasem, wymarzyłam sobie stworzenie własnej książki - oczywiście nie byle jakiej, ale takiej, która zmieni świat i sprawi, że ludzie staną się lepsi. Byłam dość nieśmiałym dzieckiem, więc moje stronienie od ludzi tym bardziej pchało mnie w ramiona bibliotek. W okresie dojrzewania zaczęłam walczyć z nieśmiałością występując publicznie i zdobywając nowe kontakty, co mocno zachwiało moją strefą komfortu i dotychczasowym systemem wartości. 

Okazało się, że ludzie jednak nie są tacy straszni, a wręcz przeciwnie - uwielbiałam słuchać o rozmaitych historiach, namiętnościach i obserwować jak inni się rozwijają. Te dwie pasje doprowadziły mnie do wyboru dwóch kierunków studiów: filologii polskiej, na której miałam nadzieję podszkolić swój warsztat i psychologii, na której chciałam lepiej zrozumieć to, kim jesteśmy. Na studiach z polonistyki szybko okazało się, że nikogo nie interesuje to, co mam do napisania, chyba że cytuję znanych teoretyków literatury, dlatego szybko zeszły na drugi plan. Natomiast na psychologii - wsiąkłam! Studia dawały mi tyle frajdy, że utwierdziłam się w przekonaniu o zostaniu psychologiem. W tym czasie powstała też Samorozwijalnia - miejsce, w którym łączę obydwie pasje i piszę o psychologii w praktyce, slow life i idei wartościowego życia. 

Dziś zawodowo zajmuję się pisaniem - tworzę, kreuję i sprawdzam, które słowa wywierają największy wpływ, jednocześnie wzbogacając i zostając na dłużej. Wierzę, że słowa mają ogromną moc. Kreatywna praca, która każdego dnia stawia przed Tobą wyzwania i motywuje do bycia coraz lepszym to jedna z najfajniejszych rzeczy, jakie mogą się zdarzyć w samorozwoju :)

W ostatnich miesiącach przymierzam się do spełnienia mojego kolejnego marzenia - podróży do Indii na własną rękę. Wiesz, to jedno z tych pragnień, którego nie możesz się doczekać, ale i trochę się boisz zarazem. Wtedy przydaje się ktoś bliski, kto chwyci Cię za rękę i szepnie do ucha: „Chodź, zrobimy to razem. Jak nie teraz to kiedy?”. Zatem, trzymajcie za nas kciuki, bo razem z małżem w październiku podbijamy Złoty Trójkąt Indii!

__________________________________________________________________________________________________________________________

Autorką wpisu jest Nicole, a jej pozytywna i prosta historia należy do blogowego cyklu BYŁO SOBIE MARZENIE. Jeśli masz ochotę podzielić się swoją opowieścią o spełnianiu marzeń na moim blogu Marheri Crafts - koniecznie daj znać! 😊

Brak komentarzy: