piątek, 7 kwietnia 2017

5 tricków ułatwiających sen dziecka



Dziś będzie o matczynych trickach, którymi chętnie się podzielę, bo naprawdę działają, a przynajmniej w naszym przypadku! Macierzyństwo kiedyś kojarzyło mi się z ogromnym zmęczeniem i niewyspaniem. Cóż, może i pierwsze tygodnie po porodzie takie rzeczywiście były, ale już dawno o tym zapomniałam... 


Bąbel od początku rozpieszczał nas dużą ilością snu nocnego. Gdy kończył dwa miesiące, spał prawie 7 godzin i tylko problemy żywieniowe sprawiły, że musieliśmy go budzić na karmienie o wiele wcześniej, co niestety wybiło jego piękny, naturalny cykl. Dziś się pukam w czoło, że słuchałam lekarzy w tej kwestii, bo to była jednak głupota... Jakkolwiek, nasz syn bardzo szybko przesypiał spokojnie całe noce! Wiele osób nie wierzyło mi i przecierało oczy ze zdumienia, jakby to było niemożliwe... Ba! Znam więcej takich przypadków jak my, nie jesteśmy w tym względzie szczególnie wyjątkowi. 

Ale najcudowniejszą sprawą jest to, że właściwie od roku Bąbel każdego wieczoru idzie spać o godzinie 19, a kolejny dzień zaczyna przed 8 rano lub nawet później! Oczywiście, zdarzają się wyjątki od reguły, ale mimo wszystko nasz standard właśnie tak wygląda. I jest to co najmniej wspaniałe i codziennie napawam się spokojnymi wieczorami! A zasypianie wygląda tak, że po całym kąpielowym rytualne i butli z ciepłym mlekiem - zanoszę Bąbla do jego pokoju, daję mu buziaka, przykrywam kocykiem i... wychodzę z pokoju, a on zasypia sam. Dla mnie jest to absolutnie normalna sytuacja, ale wielokrotnie widziałam jak ludzie reagowali szokiem - no bo jak to możliwe, że tak małe dziecko zasypia samo... No cóż, możliwe! Dziś podzielę się moją wiedzą i technikami, ale nie będę ukrywać, że w gdzieś tam w odmętach podświadomości czuję, że taki stan niekoniecznie jest możliwy u każdego malucha. Mogę się mądrzyć, że to moja zasługa, ale powiedzmy sobie szczerze - trafił mi się po prostu model idealny, miałam szczęście! Bąbel od początku mocno współpracował z nami w kwestii spania. Mimo wszystko, być może poniższe tricki, przydadzą się innej mamie 😊

→ RYTUAŁY
Na pewno o nich słyszeliście, prawda? Mogę potwierdzić, że rytuały naprawdę działają! Każda rodzina ma swój styl życia, więc to bardzo indywidualna sprawa. Natomiast, bez znaczenia jest jak żyjemy na co dzień i jakie są nasze domowe reguły, tak powtarzanie codziennie tych samych czynności u malucha zdziała cuda. Nadaje dziecku przede wszystkim duże poczucie bezpieczeństwa. Jakkolwiek, jeśli zdarzy się dzień odstępstwa, to też żadnej tragedii nie będzie. Nie chodzi tutaj o reżim, bo tych już jest wystarczająco zbyt dużo na naszym świecie. U nas wieczorna kąpiel i butla ciepłego mleka to postludium każdego dnia, po którym Bąbel odpływa w objęcia Morfeusza.

MIŚ "SZUMIŚ"
Fajny gadżet, który emituje biały szum i pomaga noworodkom wyciszyć się oraz spokojnie zasnąć. Maluszki kojarzą taki dźwięk z pobytem w brzuchu mamy, czyli z ciepłem i poczuciem bezpieczeństwa. My dostaliśmy misia w prezencie i stosowaliśmy przez kilka pierwszych miesięcy życia naszego syna. Później, to była kwestia bardziej mojego przyzwyczajenia i pewien rytuał. Dziś nadal pełni formę przytulanki w łóżeczku Bąbla. Jakkolwiek, chodź gadżet wypasiony, można by było spokojnie obyć się bez niego, natomiast w formie prezentu jest idealny! 

KOŁYSANKA
Popularne są wszelkiego rodzaju karuzele, ale mnie osobiście drażnią te słodkie muzyczki... Tym bardziej nie chciałam przyzwyczajać Bąbla do takiego gadżetu, ponieważ ze względu na częste podróże, nie wyobrażałam sobie, aby za każdym razem zabierać ze sobą karuzelę do łóżeczka. W dziecięcych gadżetach staram się być minimalistką, bo tak po prostu jest wygodniej! Ale muzyka łagodzi obyczaje, więc znalazłam inne rozwiązanie. Bąbel od swoich pierwszych dni życia zasypiał przy piosence Korteza - "Dla mamy". Zresztą, był przyzwyczajony do niej już od swojego pobytu w brzuchu. Ten utwór jest genialny i za każdym razem wzrusza mnie tak samo silnie! A najważniejsze, że powtarzany kilkukrotnie - nie drażni, jak wyżej wspomniane kołysanki właśnie. I tym sposobem, gdziekolwiek byliśmy, włączona kołysanka w telefonie, działała jak włącznik trybu snu u Bąbla. Ba! W kryzysowych sytuacjach, działa do dziś!


PIELUCHA/PODUSZKA/PRZYTULANKA
Mam wrażenie, że na każde dziecko działa coś innego, ale zawsze jest jeden, prywatny "uspokajacz". W przypadku Bąbla jest to pieluszka, ale znam dzieci, które muszą spać z ukochaną przytulanką lub poduszką. Nie ma to znaczenia, najważniejsze jest uszanowanie wyboru dziecka. Potem działa jakiś rodzaj magii, że ukochany przytulak położony przy maluchu (dotyczy raczej starszych dzieci) wprowadza w bezpieczny stan nirwany. Przynajmniej w naszym przypadku działa! 

LAMPKA LED
Dla mnie to świetny gadżet! Nie dość, że uatrakcyjni pokój każdego malucha, to przede wszystkim ułatwia zasypianie oraz oswaja dziecko z ciemnością. Mogę Wam szczerze polecić sklep Bogate Wnętrza, w którym m.in. kupicie śliczne lampki LED na baterie. Są bezprzewodowe, więc i bardzo wygodne. Światło LED jest delikatne, więc rozjaśniając pokój, jednocześnie pozwala maluszkowi spokojnie zasnąć. Szczerze polecam, bo gdy Bąbel zasypia, wieczorami z przyjemnością zaglądam nad jego łóżeczko i poprawiam kołderkę. Myślę, że to moja ulubiona macierzyńska powinność! A widok śpiącego malucha jest jednym z najpiękniejszych jakie widziałam 💗


Czekam w komentarzach na inne, znane Wam - skuteczne tricki na usypianie. Niekoniecznie muszą dotyczyć dzieci. Może znacie jakieś sprytne metody na usypianie małżonka? 😄

Brak komentarzy: