środa, 22 lutego 2017

Wnętrza "Na skraju czasu"



Wystrój wnętrz to zdecydowanie moja pasja, która umila mi domowy karcer, zwany inaczej urlopem wychowawczym. Tak więc dni w brzoskwiniowym domu to nie tylko obowiązki i opieka nad Bąblem, ale to przede wszystkim czas, który poświęcam na blog, naukę i rozwój, i wreszcie - na dzienne przeglądanie wnętrzarskich inspiracji. 


I choć nie mam papierka w tej dziedzinie (przynajmniej na razie), bo moje zawodowe doświadczenie odbiega w zupełnie innym kierunku, to po wchłonięciu w siebie miliona pomysłów i projektów, przeczytaniu branżowych książek i artykułów, co nieco na temat urządzania wnętrz wiem. 

I nie to, że uzurpuję sobie teraz prawo do prowadzenia bloga z trendy nowinkami. Nie będę nigdy tworzyć tutaj listy MUST HAVE czy TOP. Bo urządzanie wnętrz to delikatna materia, zależna od naszych potrzeb, stylu życia, a wreszcie gustu. Bo styli wnętrzarskich jest tak naprawdę tyle co ludzi. I jak dla mnie, nie ma znaczenia co jest aktualnie w modzie czy trendy. Za to ważna jest inspiracja i odnalezienie w sobie pomysłu i spójności. I nutki szaleństwa. Ba! Ta ma zresztą czasem największe znaczenie. Wnętrza z pazurem, oryginalnym dodatkiem, intrygującym kolorem są po prostu ciekawsze. Bo w zamieci pięknych wnętrz, ale w modnych i często nudnych stylach, wnętrza oryginalne są jak drobne brylanciki, które warto doceniać. I właśnie dlatego, gdy znalazłam w odmętach Internetu zdjęcia z agroturystyki "Na skraju czasu", zakochałam się...

Odjazdowe wnętrza leśniczówki pod lasem podbiły moje serce. Mam nadzieję, że pewnego dnia uda nam się tam trafić. Tym bardziej, że z chęcią poznałabym właścicieli tego cudownego miejsca - Anię i Grzegorza. Na środku podwórka rośnie wielkie stare drzewo z huśtawką, w stodole urządzili kino oraz plażę w ogrodzie. Jak dla mnie takie miejsce jest istnym rajem na ziemi! Wnętrza "Na skraju czasu" są oryginalne, ale zarazem proste, bez niepotrzebnego nadmiaru. Stonowane w kolorystyce, ale nie nudne. No i muszę wspomnieć o starych meblach, które tutaj miłościwie królują! Piękny misz-masz, który cieszy oko. Zdaję sobie sprawę, że nie wszystkim przypadnie do gustu, ale czy naprawdę musimy ograniczać się w urządzaniu naszych domów tylko i wyłącznie pragmatycznym podejściem i modą? Ja też lubię praktyczność, ale zdecydowanie z odrobiną szaleństwa! A właśnie to połączenie znalazłam w agroturystyce "Na skraju czasu". Ania i Grzegorz zgodzili się na udostępnienie swoich zdjęć na moim blogu, więc możecie teraz zostać zainspirowani!
























I jak Wam się podoba to miejsce? To trochę jak szalona podróż Alicji po króliczej norze. Powstały nieoczywiste połączenia starego z nowym, trochę bez ładu i składu, ale efekt wyszedł wprost rewelacyjny! Takie wnętrza w pierwszej chwili intrygują, ale przebywa się w nich z przyjemnością 😊

Brak komentarzy: