środa, 15 lutego 2017

Kiedy nadejdzie wiosna?



Dla niewprawnego, mieszczańskiego oka - śnieg, który leży w brzoskwiniowym ogrodzie wygląda tak samo, jak tego dnia, gdy spadł na początku grudnia. Już od długich tygodni zaszyliśmy się w cieple naszego domu, tylko czasem pozwalając sobie na krótkie spacery. Duży mróz i biała, puchowa warstwa okryła brzoskwiniowy świat na tak długo, że powoli znika w nas nadzieja, że pewnego dnia nadejdzie wiosna... 


W swoim życiu mieszkałam już w wielu miejscach i znam zalety zarówno miejskiego pożycia, jak i sielskich uroków. I tylko wiedza, którą zebrałam przez te lata, pozwala mi dostrzegać to, co dla wielu jest niewidoczne.

Bo gdy pojawiają się nad ranem pierwsze promienie słońca, słychać czasem krótki śpiew ptaków. Jest jeszcze cichy i skromny, bo to dopiero preludium do majowych treli. Gdyby tak wsłuchać się jeszcze bardziej, to w brzoskwiniowym lesie można usłyszeć cichutkie kapanie - to malutkie krople, topiącego się śniegu w koronach drzew. Gdy zawieje delikatny wiatr, można poczuć delikatny zapach ziemi. Jeszcze zmarzniętej, ale przygotowującej się na nowe życie. Zmienił się też kolor nieba. Dla niektórych ono jest zawsze tylko niebieskie, a przecież posiada tysiące odcieni błękitu! Zmienia się z każdą porą i zawsze zwiastuje nowe. Wśród dreptających nóżek Bąbla, przebiegł ostatnio mały pajączek. A nie towarzyszył nam już żaden takowy od listopada, więc pomimo mojego lęku, było miło przywitać tego pająkowatego gościa. A leśne stworzenia, jak wiewiórki czy sarny, z każdym dniem coraz śmielej wchodzą na teren brzoskwiniowego ogrodu.

Gdy jedziemy do miasta, zachłysnąć się odrobiną cywilizacji i smogu, nie ma tam żadnych śladów zbliżającej wiosny. Brudny, rozdeptany śnieg przykrywa szare domy, a ludzie ubrani w czarne płaszcze pędzą gdzieś, zamyśleni w swych sprawach i obowiązkach. Może byłoby im łatwiej, gdyby dostrzegli te małe drobnostki, które zwiastują, że zima powoli odchodzi...? Bo choć aktualna pogoda jest często najważniejszym tematem dnia w osiedlowym warzywniaku czy też poczekalni w rejonowej przychodni, to prawdą jest, że boimy się zmian wszelakich. I o ile wyczekujemy nadejścia wiosny czy lata, inne zmienne, które następują w naszym życiu często napawają nas lękiem i przerażeniem. 

A więc kiedy nadejdzie wiosna?

Często jest tak, że lubimy zaszyć się w bezpiecznym kokonie i choć narzekamy, że jest nam źle, podjęcie pierwszego kroku do zmiany jest zbyt trudnym wyborem i z niego rezygnujemy. Marzymy o czymś, twierdząc, że gdybyśmy to zdobyli, stalibyśmy się posiadaczami nieskończonej mocy. Ale taka siła jest tylko i wyłącznie napędzana przez zmagania, jakie pokonujemy w dążeniu do celu. Kiedy pokonujemy trudności i decydujemy się nie poddawać, właśnie wtedy zyskujemy moc i odkrywamy sens życia. Więc jeśli chcecie się dowiedzieć kiedy nadejdzie wiosna, to wsłuchajcie się w wiatr za oknem. Ona przyjdzie, jak co roku o tej samej porze, ale to od Was zależy czy wykorzystacie dobrze czas oczekując jej przyjścia.

Zmiany w naszym życiu mogą być małe i duże, przyjemne i niedobre. Czasem przychodzą do nas i nie mamy na nie wpływu, a czasem wymagają od nas podjęcia kroków i działań. Więc może by tak poddać się oczekiwaniu na wiosnę, a jednocześnie porwać zmianom od dawna wyczekiwanym? Bo zbyt często słyszę, że gdy nadejdzie wiosna, to "zacznę biegać" lub "zmienię pracę". A przecież wiosna przyjdzie jak co roku, o wybranej przez siebie porze. A potem odejdzie równie szybko. Bo cykl przyrody zmienia się z każdym dniem i tylko wprawne oko dostrzeże, te na pozór nieistotne różnice i zawrotną prędkość z jaką zachodzą. Więc może zmiany, które są zależne od nas nie powinny być warunkowane porą roku, konkretnym dniem czy jakimkolwiek ograniczeniem? Życzę sobie i Wam, aby nadzieja trzymała nas do dnia nadejścia wiosny, ale z siłą pokonywania życiowych trudności i bez żalu, że będzie to czas zmarnowany.

Brak komentarzy: