Było sobie marzenie #4

2/27/2017



Z przyjemnością mogę ogłosić, że oto już czwarta opowieść z cyklu "Było sobie marzenie"! To interesująca i romantyczna historia Izabeli, która na pewno Wam się spodoba.



Odkąd pamiętam - wierzyłam, że mogę zajść tam gdzie chcę i spełnić wszystkie marzenia, które zapragnę. Tak było jak byłam małą dziewczynką, niestety życie weryfikuje tego typu myślenie, a może nie tyle życie, co ludzie wokół.

Powszechne jest powiedzenie “nie zapeszaj”, czyli nie mówienie głośno o swoich planach czy marzeniach. Jeśli powiesz komuś, że Twoim marzeniem jest podróż dookoła świata, albo dom na wyspach kanaryjskich, to o ile nie jesteś miliarderem, pewnie spotka się to z trwogim śmiechem. Nikt nie bierze na poważnie tego typu słów. Zupełnie nie wiem dlaczego. Według mnie spełnianie marzeń zależy tylko i wyłącznie od nas samych, tak samo jak bycie szczęśliwym. Szczęście to nasz wybór, jeśli chcesz być szczęśliwa, to będziesz, a jeśli nie wierzysz, że możesz być i skupisz się na udowadnianiu sobie, że jest beznadziejnie, to tak właśnie będzie.

Jak powiedział Henry Ford: „Jeżeli myślisz, że coś możesz lub czegoś nie możesz, za każdym razem masz rację.”

Wierzę w to całą sobą. Choć oczywiście miałam w życiu, jak każdy, złe momenty, ciężkie sytuację, głównie finansowe, powątpiewania w siebie i świat. Przeszłam przez to wszystko, a mimo to ta wiara z młodzieńczych lat została gdzieś z tyłu głowy.

Ponad 10 lat temu, jeszcze na studiach, wyjechałam do Wielkiej Brytanii na popularny wtedy wakacyjny zarobek. Odłożyłam sobie trochę pieniędzy na podróże, bo to od zawsze było coś najwspanialszego dla mnie. Przynosiło mi najwięcej satysfakcji, szczęścia i ubogacało moje życie. Pojechałam na 2 tygodnie do odległego Bahrajnu. To miejsce zachwyciło mnie pod każdym względem, wszędzie dostrzegałam przepych i bogactwo. Otwartość i beztroskę mieszkańców. Wielkie pałace, drogie samochody, prestiżowe miejsca. Potrawy, których nigdy wcześniej nie jadłam. Wszystko było inne i fascynujące, było jak w bajce.




Po cudownych wakacjach wróciłam do szarej rzeczywistości aby dokończyć studia w Lublinie, który był chyba najlepszym kontrastem do tego co dopiero zobaczyłam. Bahrajn tkwił w mojej głowie przez długie lata, jeszcze będąc tam wiedziałam, że mieszkanie w tym niesamowitym miejscu jest moim marzeniem. Nie było to łatwe ponieważ dostanie wtedy wizy graniczyło z cudem, zresztą cała reszta związana z przeprowadzką również.

Skończyłam studia, przeprowadziłam się do Warszawy, pracowałam w różnych miejscach, nie zarabiając dużo więcej niż najniższą stawkę krajową. Do tego jestem osobą ciepłolubną, bardzo cierpiałam podczas zimy w Polsce i mieszkanie w ciepłych krajach nie było tylko marzeniem, ale i koniecznością.

Po około 7 latach od moich pamiętnych wakacji postanowiłam odłożyć trochę pieniędzy aby znowu odwiedzić ukochany Bahrajn. Znowu cudowne wakacje, ale tym razem powiedziałam sobie, że wracam do Polski tylko po to żeby pozamykać sprawy i spakować swoje rzeczy. I tak właśnie się stało, po 7 latach spełniłam swoje marzenie. Przeprowadziłam się do Bahrajnu. Początki oczywiście nie były łatwe. Kiepska praca, niewielkie zarobki, daleko od domu i wszystko to przez co przechodzi samotna dziewczyna na emigracji.

Po pewnym czasie poznałam jednak swojego przyszłego męża i dalej nie było łatwo, ale od tamtej pory byliśmy we dwoje. Po ślubie postanowiliśmy spełnić nasze wspólne marzenie i otworzyć firmę – szkołę sztuk walki. I znowu napotkaliśmy na masę trudności, ale udało nam się. Pomimo tych wszystkich kroków pod górkę nie żałuję ani jednej decyzji i jestem szczęśliwa, że mogłam spełnić swoje marzenia.


Tym wszystkim udowodniłam sobie i swojemu otoczeniu, że spełnianie marzeń jest trudne, ale możliwe i że warto o to walczyć. W dalszym ciągu mam głowę pełną pomysłów oraz marzeń i na pewno będę je realizować i nigdy się nie poddam, nawet jeśli ich spełnianie zajmie mi znowu 7 lat.

__________________________________________________________________________________________________________________________

Autorką wpisu jest Izabela Hasan (autorka bloga Isia's world), a jej interesująca i romantyczna historia należy do blogowego cyklu BYŁO SOBIE MARZENIE

UWAGA!!
Jeśli chcielibyście podzielić się swoją opowieścią o spełnianiu marzeń, to koniecznie do mnie napiszcie. Z chęcią opublikuję na blogu Wasze historie 😊



Mój mail: kontaktmarheri@gmail.com

  • Podziel się:

To może Cię zainteresować

0 komentarze