Było sobie marzenie #3

2/20/2017



Przedstawiam Wam kolejną opowieść o marzeniach! Tym razem to wręcz bombowa i mistrzowska historia Maćka. Polecam!



Jak za jednym zamachem spełniłem 3 marzenia?

Nie tylko tytuł tego wpisu brzmi jak spełniony sen każdego terrorysty. Artykuł ma także „bombowe” zakończenie. Dobra, żarty na bok, bo temat jest naprawdę poważny i wyjątkowo życiowy.

3 największe marzenia każdego faceta

Powiem szczerze: nie mam bladego pojęcia, jakie są trzy największe marzenia każdego faceta. Wiem natomiast, jakie były moje. Po pierwsze, chciałem być dobrym mężem i ojcem. Po drugie, chciałem być wolny (ale nie chodziło mi o ten rodzaj wolności, o jakim teraz pomyśleliście). I wreszcie po trzecie, chciałem robić coś, dzięki czemu nigdy, nawet po wielu latach, nie wpadnę w nudną i niszczącą rutynę.

Dobry ojciec to jaki ojciec?


Chciałem uczestniczyć w życiu swoich dzieci. Widywać je codziennie i o dowolnej porze, a nie tylko późnym wieczorem czy tylko w weekendy. Wiedziałem, że najważniejsze są pierwsze lata ich życia. Że ta bolesna dla każdego rodzica chwila, kiedy będą tylko patrzeć, żeby "wyrwać się z chaty" - nadejdzie szybciej, niż mi się zdaje.

Niech żyje wolność i swoboda!

Chciałem być wolny od porannego wstawania do pracy. Od dojazdów pociągami, tramwajami czy innymi autobusami. Od przepuszczania minut, godzin, dni i tygodni życia w samochodowych korkach. Nie chciałem marnować czasu na biurowe small talki o pogodzie czy innych pierdołach. Nie chciałem tracić czasu na walkę o utrzymanie pozycji „w stadzie”, o uwagę szefa, o dobre stosunki ze współpracownikami. 

Marzyła mi się też inna wolność. Chciałem mieć komfort robienia tego, co jest zgodne z moim sumieniem, możliwość wykonywania rzeczy, które nie przetrącą mi moralnego kręgosłupa itd.

Rutyna, która zabija

Nie chciałem robić rzeczy powtarzalnych (swoją drogą – zauważyliście, że cały czas w tym tekście powtarzam jedną frazę - „nie chciałem”?). Nie chciałem wiedzieć, co będę robił za godzinę, miesiąc czy rok. Nie chciałem być kimś w rodzaju robota stojącego przy taśmie montażowej i przykręcającego śrubki przez osiem godzin dziennie. Nawiasem mówiąc, szczerze podziwiam ludzi, którzy właśnie tak muszą pracować. 

Mijały lata...


Tratatata. Nic z tych rzeczy.

Wszystkie trzy marzenia spełniły się nagle i w sumie nie wiadomo jak. Zupełnie przypadkowo zostałem copywriterem, czyli gościem, który za pieniądze pisze ludziom teksty reklamowe. Dzięki temu mogłem pracować zdalnie, bez wychodzenia z domu. Praktycznie nie miałem nad sobą szefa, ponieważ sam byłem swoim kierownikiem. I wreszcie najważniejsze – nigdy nie napisałem dwa razy tego samego zdania.

Brzmi nieźle, prawda?

Sęk w tym, że nie do końca...

Marzenie numer 4

Marzenia mają to do siebie, że nigdy się nie kończą. Co więcej, każde ze spełnionych marzeń zawiera w sobie maleńką, jeszcze nierozwiniętą cząstkę kolejnego. Po pewnym czasie takie „nowo narodzone” marzenie zaczyna uporczywie domagać się naszej uwagi. W moim przypadku było dokładnie tak samo.

Kiedy stało się jasne, że „mam papiery na pisanie”, szybko pojawiła się tęsknota za tworzeniem rzeczy bardziej emocjonalnych od suchych opisów karmy dla kotów, czy artykułów o ocieplaniu poddasza.

Dlatego teraz, bardziej niż kiedykolwiek marzę o jednym: by to, co piszę, sprawiało ludziom radość, zachwycało ich, wyciskało z ich oczu łzy wzruszenia, zmuszało do refleksji i wywoływało całą paletę wrażeń. 

Chciałbym, żeby każde napisane przeze mnie zdanie było jak dobroczynna „bomba”, która eksploduje w głowie czytelnika, burzy zastany tam porządek i równocześnie tworzy na tym miejscu coś o wiele piękniejszego. I co najważniejsze, zmienia życie czytelnika – na lepsze

Chcę pisać takie książki, które sam chciałbym przeczytać. Najlepsze w tym wszystkim jest to, że nigdy, absolutnie nigdy nie przypuszczałem, że kiedyś będę miał takie właśnie marzenie...

__________________________________________________________________________________________________________________________

Autorem wpisu jest Maciej Wojtas, a jego bombowa i mistrzowska historia należy do blogowego cyklu BYŁO SOBIE MARZENIE

UWAGA!!
Jeśli chcielibyście podzielić się swoją opowieścią o spełnianiu marzeń, to koniecznie do mnie napiszcie. Z chęcią opublikuję na blogu Wasze historie 😊

Mój mail: kontaktmarheri@gmail.com

  • Podziel się:

To może Cię zainteresować

0 komentarze