DIY

Organizer na kable DIY

1/19/2017



Nadszedł czas na kolejny projekt DIY i wygląda na to, że w najbliższym czasie takowych na blogu będzie całkiem sporo! 😉 Przełom roku potęgował w dużą ilość wydarzeń rodzinnych, towarzyskich, przyjęć urodzinowych, że czasu wolnego było po prostu brak. No i jeszcze choróbsko się przypałętało... Ale od kilku dni wracamy z Bąblem na dawne tory spokojnego i sielskiego życia w brzoskwiniowym domu. 



Wróć. Spokojne życie z Bąblem to oksymoron. Czasem tęsknie za tymi momentami, gdy po prostu leżał tam, gdzie go odłożyłam. Bo teraz jest go po prostu wszędzie pełno i ciekawi go każdy centymetr naszego domu, najmniejszy zakamarek, schowek czy szuflada. Musi wszystkiego dotknąć, zbadać, posmakować, sprawdzić tor lotu... I niech to nie zabrzmi jak użalanie się matki nad swoim strasznym losem - opieki nad własnym potomkiem. Wręcz przeciwnie! Bąbel potrafi zająć się sobą na długie godziny, ma skupienie i koncentrację godną mistrza. Zachwyca mnie tym w każdej chwili i dumna jestem z tego małego człowieka. Po prostu mam przez całą dobę włączony tryb czuwania, bo kreatywność dziecka w odkrywaniu świata zadziwia mnie na nowo każdego dnia. Pozwalam mu prowadzić badania właściwie na wszystkim co znajdzie, nie licząc przedmiotów typowo niebezpiecznych. Swoją drogą to intrygujące, że dzieci mogą mieć pokój kipiący od zabawek, ale wolą badać wytrzymałość folii aluminiowej, stukot drewnianej, kuchennej łyżki o płytki ceramiczne lub testować czy po zamknięciu drzwi, można je na nowo otworzyć... Czyli wszystko inne, niż zabawka jest hiper-niesamowite! 😛

Dobra, odbiegłam od tematu, a wpis miał przecież dotyczyć organizera na kable. W ramach przygotowywania domu do odkrywania praw fizyki przez Bąbla, pojawił się kłopot z kłębowiskiem kabli pod biurkiem... Pewnie znacie to dziwne zjawisko? Nie wiadomo skąd, ani jak, ale tworzy się taki dziwny kłębuszek, wręcz zwój, który niepozornie czyha w kącie, a w dogodnej chwili straszy domowników swoją szpetotą. A więc z przyczyn czysto praktycznych (patrz: Bąbel buszujący po brzoskwiniowym domu), jak i estetycznych, postanowiłam zrobić coś z tym fantem.


Internet zawiódł mnie całkowicie w swoim zasobie, gdyż mało znalazłam ciekawych pomysłów na praktyczne rozwiązanie tego problemu. Coś tam wpadło mi w oko, pokombinowałam trochę i w końcu ułożyło się w mojej głowie proste rozwiązanie! Do stworzenia organizera na kable użyłam starego kartonu, nożyka do tapet oraz złotej farby w spray'u. Wycięłam cztery trójkąty (ilość i rozmieszczenie dowolna - w zależności od potrzeb), tak jak na zdjęciu poniżej. Nie są może idealne, ale przy używaniu tego ostrego narzędzia odczuwam respekt +50, bo pewnego razu przycięłam sobie takowym nos... Otwory mogą wydawać Wam się duże, ale po przykryciu pokrywką, idealnie mieszczą się w nich kable. Karton, który wykorzystałam w tym projekcie był już stary i zniszczony upływem lat i właśnie dlatego odrestaurowałam go za pomocą złotej farby. Jakkolwiek, nie każde pudełko można sprayem potraktować! Zresztą, nowe kartoniki można kupić za grosze w sklepach typu PEPCO czy IKEA. Ja akurat skorzystałam z tego, co miałam na domowym podorędziu, a to podstawa projektów DIY! Dzięki temu obniżamy koszty do zera, a o to w tym wszystkim przecież chodzi 😊Na sam koniec zostało ułożenie kabli w organizerze i... już! 




I tak oto powstał jeden z moich najszybszych i najprostszych projektów DIY. Przyznajcie, wygląda estetycznej niż kłębowisko kabli, prawda? No i Bąbel jakoś stracił zainteresowanie, bo karton to on już zna, więc przechodzi obok i szuka dalszych obiektów do testowania. Sukces osiągnięty i to ze złotym blichtrem! 🙌Teraz tylko muszę znaleźć zatyczkę do wolnego gniazdka, bo paluszki Bąbla już nie raz próbowały przetestować działanie kontaktu...

  • Podziel się:

To może Cię zainteresować

0 komentarze