sobota, 17 grudnia 2016

Podnóżek DIY



Po zorganizowaniu Bąbelkowej przestrzeni w brzoskwiniowym domu, nadszedł czas na dalsze planowanie i urządzanie. Na tapecie jest teraz salon, czyli centrum naszego życia. Potrzebowaliśmy pufy, a zarazem podnóżka. Raz, że z wygody i potrzeby luksusu, ale też ze względu na konieczność dużej ilości miejsc siedzących. 


Choć mieszkamy daleko od rodziny i znajomych, to często gościmy ich u siebie. No, a jak wiadomo - potrzeba jest matką wynalazków, więc projekt na samodzielnie stworzoną pufę zrodził się bardzo szybko.

Niezbędne akcesoria, potrzebne do wykonania podnóżka DIY:
- biała płyta meblowa o wymiarach 52 x 32 cm oraz grubości 2 cm
- 2 tralki (czyli słupki sosnowe do balustrady)
- materiał do obicia (w naszym przypadku ze starej spódnicy)
- pianka tapicerska
- zszywacz tapicerski
- 4 duże wkręty
- wkrętarka
- farba (w naszym przypadku "Renowacja - Kuchnia & meble kuchenne" w kolorze satynowego cynamonu)
- pędzel/wałek do malowania
- taśma dwustronna


Oczywiście podstawą projektu DIY jest to, aby jak najwięcej wykorzystać rzeczy, które już się posiada. W naszym przypadku potrzebowaliśmy zakupić jedynie 2 tralki, czyli pojedyncze, sosnowe słupki do balustrady. Jedna sztuka kosztuje 18 zł w Castoramie. Cena tralek zależy od wzoru i rodzaju drewna. Natomiast pozostałe niezbędne elementy już posiadaliśmy. Farba nie jest konieczna, bo równie dobrze można by było użyć surowych tralek. Materiał, który wykorzystaliśmy do obicia jest największym hitem tego przedsięwzięcia, bo to moja stara spódnica, którą kupiłam kiedyś w lumpeksie za całe 3 zł... Zakochałam się w niej bez pamięci, bo ten wzór jest po prostu śliczny. Ale nie lubiłam jej nosić, bo wyglądałam jak cyganka i przyciągałam spojrzenia wszystkich, moim nad wyraz hipsterskim wyglądem. Właśnie dlatego użycie tej spódnicy do wykonania taboretu uważam za bardzo dobry pomysł - została wykorzystana w słusznej sprawie, a efekt przeszedł najśmielsze oczekiwania! Powstał unikatowy, oryginalny, ale co najważniejsze to praktyczny i bardzo wygodny mebel za całe... 39 zł!



A było to tak: mąż przeciął symetrycznie tralki tak, aby powstały 4 równe nogi. Można by było jeszcze je spokojnie skrócić, ale nam ta wysokość odpowiada do mebli, której już mamy w salonie. Kolejnym krokiem było przymocowanie drewnianych słupków do płyty meblowej, ich pomalowanie oraz obicie góry oraz boków mebla pianką tapicerską. Aby zminimalizować ryzyko jej przemieszczania się podczas pracy, mój mąż wykorzystał w tym celu taśmę dwustronną. A na koniec zostało obicie materiałem przy użyciu zszywacza tapicerskiego. Wykonanie zajęło nam około godziny, z tym, że ze względu na obecność Bąbla wędrowaliśmy z podnóżkiem po całym domu, bo nam "trochę" mały gość przeszkadzał 😉





I tym sposobem mebel cieszy oko i nasze nogi już od kilku tygodni. Nie posiada zachowanych proporcji i na pewno nie jest idealny, ale to bez znaczenia, bo stał się jednym z najoryginalniejszych i najwygodniejszych mebli w naszym domu. Podejmowaliśmy wspólnie z mężem próby jego upiększenia, ale prostota wygrała. Mieliśmy też pomysł na dodanie listew pomiędzy nóżkami, które polepszyłyby proporcje całości, ale skoro to tylko kwestia estetyczna, pewnie już sobie ją odpuścimy. Jakkolwiek, czy widzieliście gdzieś taką ładną i wygodną pufę za 39 zł? 😊 


Ps. Nie mam pojęcia jak robią to blogerki wnętrzarskie, że mając małe dzieci mają takie idealne choinki... Bąbel codziennie zmienia wystrój, ściąga ozdoby, zakłada nowe lub je... zjada. Ma to swoisty urok, gdyż nasze świąteczne drzewko codziennie wygląda inaczej 😜

Brak komentarzy: