wtorek, 13 grudnia 2016

Opowieści o końcu świata



Cały Internet jest dosłownie zalany świątecznymi inspiracjami, przepisami na pierogi oraz listami idealnych prezentów. I choć w duszy gra "Last Christmas", a w naszym domu roznosi się już zapach świerkowych gałęzi, to moja zbuntowana dusza potrzebowała znaleźć ujście mrocznym sekretom... Otóż fascynuję się kosmologią! To taki mój konik od dzieciństwa, choć czasem żałuję, że poświęcałam mu zbyt mało uwagi. Zamiast przygotowywać dom na święta, wymyślać bożonarodzeniowe dekoracje DIY i pisać o nich na blogu, postanowiłam iść pod prąd. Mam ten luksus, że spędzimy Boże Narodzenie w moim rodzinnym domu, więc na mojej liście zostało jeszcze ulepienie pierogów i dokupienie kilku świątecznych prezentów. Reszta punktów już dawno odhaczona! A, że to moje ostatnie dni macierzyńskiego, napawam się każdą chwilą. Efekt jest taki, że grudzień mija mi bardzo spokojnie, co akurat wpisuje się w powszechny trend, bo teraz na każdym kroku znajduję teksty o tym, aby przed świętami zwolnić i nie zatracić ducha świąt. 

Spowolniłam też z pisaniem postów i przygotowaniem projektów DIY, ale jakoś nie umiem się wpisać w te blogowe, świąteczne trendy i czekam właściwie już na nowy rok. Bo choć głowa pełna pomysłów, to daję sobie teraz czas na uporządkowanie myśli i stworzenie planu działania w kolejnym etapie mojego życia. W ramach "odstresowania" oraz uwagi, jaką przykułam moim ostatnim fizycznym wpisem o błędach naukowych w filmach, przygotowałam kilka możliwych scenariuszy końca świata... Serio, może brzmi to głupio, ale zanurzenie się w temacie kosmologii i filozofii jest jak miód na moje serce! Choć na pozór ten naukowy bełkot jest totalnie oderwany od rzeczywistości, to dla mnie myślenie o kosmosie zawsze pozwala spojrzeć na życie z innej perspektywy. W skali kosmicznej jesteśmy ledwie pyłkiem...

Kosmiczne odległości

W 1993 roku w pobliżu Ziemi znalazła się kometa Swifta - Tuttle'a. Pierwsze obliczenia wskazywały, że jej kolejna wizyta - w 2126 roku, może zakończyć się globalną katastrofą. Na szczęście okazało się, że dokonano błędów matematycznych i ominiemy zderzenia o całe 2 tygodnie! Możemy więc odetchnąć z ulgą, chociaż na chwilę. Prawda jest taka, że po naszej ziemskiej orbicie porusza się około 10 000 obiektów, które mają średnicę pół kilometra lub większą. Tacy kosmiczni awanturnicy są w stanie wyrządzić większe zniszczenie niż wszystkie istniejące ładunki wybuchowe razem wzięte! Cóż, zderzenie w przestrzeni kosmicznej, byłoby mało fortunnym wydarzeniem z punktu widzenia ludzkości... Ale trzeba sobie zdać sprawę, że taki kosmiczny wypadek jest tylko i wyłącznie kwestią czasu. Dla Ziemi to nie jest nic nadzwyczajnego, ponieważ średnio raz na parę milionów lat dochodzi do zderzenia asteroidy lub komety z naszą rodzinną planetą. Wielu naukowców twierdzi, że sześćdziesiąt pięć milionów lat temu, właśnie w ten sposób wyginęły dinozaury.

Choć czyha na nas ogromne niebezpieczeństwo, to nie przypadek, że Ziemia jest zdatna do życia już od ponad 3 i pół miliarda lat (wypadek z dinozaurami to tylko niewielki incydent...). Sekretem jej powodzenia jest przestrzeń. Jest jej nad wyraz dużo - nasz Układ Słoneczny znajduje się tak naprawdę w "oceanie pustki". Najbliższa gwiazda (nie licząc Słońca) jest położona w odległości większej niż cztery lata świetle od Ziemi. Dla przypomnienia wiadomości z lekcji fizyki - światło potrzebuje 8 i pół minuty, aby pokonać dystans 150 milionów kilometrów. To oznacza, że w ciągu czterech lat, pokonuje ponad trzydzieści bilionów kilometrów! Nasze Słońce znajduje się w jednym z ramion naszej galaktyki, a do jej środka dzieli nas odległość trzydziestu tysięcy lat świetlnych. Ogrom tych odległości oznacza, że kosmiczne zderzenia są mimo wszystko bardzo rzadkie.

W przestrzeni kosmicznej czają się jeszcze inne zagrożenia, jak na przykład chmury gazowe, które mogą wpłynąć na wiatr słoneczny i zmienić wypływ ciepła ze Słońca. W ciemnościach czają się wędrowne planety, gwiazdy neutronowe, brązowe karły, czarne dziury oraz wiele innych obiektów, które bez ostrzeżenia mogą zniszczyć porządek panujący w Układzie Słonecznym. Wielu ludzi, wręcz fascynuje się spektakularnym końcem świata. Jednak gwałtowna śmierć, spowodowana kosmicznymi wypadkami jest nadal mniej prawdopodobna niż powolny rozpad. Nasza Ziemia pewnego dnia może po prostu stać się niezdatna do życia. Przyczyną mogą być powolne ekologiczne degradacje, zmiany klimatyczne czy też jakakolwiek zmiana w ilości energii, jaka dociera do nas ze Słońca. Oczywiście takie zmiany będą następowały w przeciągu tysięcy czy nawet milionów lat.

Wieczność - to bardzo długo

Z punktu widzenia świata jest bardzo mało prawdopodobne, aby ludzkość istniała wiecznie. Wygląda na to, że nikt w przestrzeni kosmicznej nie może być nieśmiertelny, ponieważ wszechświat podlega fizycznym prawom, które są bezwzględne. Nasz los jest nierozerwalnie związany z losem gwiazd. I choć jutro niepewne, a przeszłość nigdy do nas nie należy, to jest teraz DZISIAJ, które jest nasze. A, że dni uciekają szybko i nie ma zbyt wiele czasu - nie czekajcie by być szczęśliwym! Nie warto zwlekać z marzeniami, uczuciami, słowami, bo jutra może nie być... A zresztą, w życiu piękne są tylko chwile. Życzę sobie i Wam - nie zapominajmy o tym!

Brak komentarzy: