Historia dzieciństwa

12/08/2016



Jesień (a właściwie już zima) to idealny czas na porządkowanie domowych bibelotów. Przeglądając szpargały znalazłam stary numer National Geographic, który zawiera artykuł "Dzieciństwo". To przede wszystkim zbiór faktów historycznych, opisujący jak zmieniało się podejście do dzieci, od starożytności do współczesności. Ten temat dał mi dużo do myślenia... 


Bo dziś dzieci zyskują coraz bardziej znaczącą pozycję w rodzinie: otacza się je dobrami, mają więcej praw oraz są traktowane jednostkowo. W naszym kraju z każdym rokiem rodzi się ich coraz mniej ("dziwne", że rządowy program 500+ nie przynosi żadnych zapowiadanych rezultatów...), a w efekcie dorośli coraz bardziej się na nich skupiają. Dzieciństwo w dzisiejszych czasach jest bardzo komfortowe, choć jednocześnie obciążone dużą ilością obowiązków. Statystycznie, edukacja dzieci zajmuje średnio 10-12 godzin dziennie! To co najmniej zastraszające jak duża jest liczba zajęć dodatkowych i to wprowadzonych już we wczesnym dzieciństwie. Jednak nie o tym, chce Wam dziś powiedzieć... Zacznę od historii.

HISTORIA DZIECIŃSTWA

W starożytności niemowlęta nie posiadały właściwie żadnych praw i obchodzono się z nimi, na dzisiejsze standardy, wręcz brutalnie... Na pewno kojarzycie z lekcji historii opowieści o Sparcie. Tam starszyzna decydowała o losie dzieci: te zniekształcone, źle wyglądające, pomarszczone skazywano na śmierć przez zrzucenie w przepaść... A w całej starożytnej Grecji zawsze wychowywano synów, ale córki można było porzucić... Nie miało znaczenia czy rodzina była bogata, czy biedna - było to zgodne z ówczesnymi zwyczajami. Takie niechciane dzieci/dziewczynki wynoszono do lasu w glinianych naczyniach. Natomiast w XVIII-wiecznej Francji panował popularny obyczaj krępowania niemowląt powijakami. Za pomocą wełnianych opasek owijano dziecko w taki sposób, aby nie mogło się poruszać. Miało to chronić przed skrzywieniem różnych części ciało, ale często doprowadzało do wywichnięcia stawów... W Polsce ten zwyczaj nie był powszechny. Natomiast z powodu braku higieny i leków, szacuje się, że dorosłość osiągało średnio co trzecie dziecko. Dla porównania - dziś śmiertelność wśród najmłodszych nie przekracza 0,7 procent.

Grzechotka to jedna z najstarszych zabawek znalezionych na polskich ziemiach. Co ciekawe, początkowo spełniała tylko i wyłącznie funkcję magiczną - odstraszała złe duchy. Dziecięce zabawki były tak naprawdę rzadkością i przypominały elementy ze świata dorosłych. Przykładem są lalki lub drewniane koniki. Także dziecięce stroje były odwzorowaniem ubrań dorosłych. W społeczeństwie feudalnym bardzo wcześnie dzieci wprowadzano w role dorosłego. Nie widziano niczego haniebnego w wykorzystywaniu ich do pracy, często ponad siły maluchów. W XVI wieku zmieniono podejście dotyczące edukacji dzieci, ale szkoły były miejscami pełnymi okrucieństw. Kary cielesne były bowiem uważane za sprawę całkiem normalną. Zdarzały się nawet przypadki śmiertelnych pobić dzieci przez nauczycieli...

Kolejne lata przynosiły powolne zmiany w podejściu do rodzicielstwa. W 1762 roku we Francji opublikowano książkę "Emil, czyli o wychowywaniu", w której pojawiła się idea miłości macierzyńskiej. Arystokratki pod wpływem lektury, rezygnowały z opieki mamek i zaczęły same karmić piersią swoje dzieci. Zaprzestano też brutalnego krępowania powijakami. Stopniowo zmiany następowały w całej Europie, a dzieciństwo coraz częściej określano jako czas niewinności oraz swobody. Wiek XX przyznał maluszków prawa, jakich nie miały nigdy wcześniej.

RODZICIELSTWO DZIŚ

Niektóre z powyższych faktów są bardziej niż zatrważające... Oczywiście musimy mieć świadomość, że powyższe historie nie świadczą o tym, że dawniej dzieci były tylko i wyłącznie maltretowane przez dorosłych. Mimo wszystko, miłość do małego człowieka jest wpojonym w nas instynktem - gdy trzymamy po raz pierwszy noworodka w naszych ramionach, to już nie grawitacja trzyma nas na ziemi... I wszyscy tak mamy - to nic więcej jak biologia (i odrobina magii ze szczyptą czarów)! A ta rodzicielska miłość była taka samo silna tysiąc lat temu, jak i dzisiaj. Ale wiecie co nas różni, od tamtych rodziców (naszych pradziadów)? Przykładamy zbyt dużą uwagę do bycia rodzicem właśnie... Chcemy być najlepsi. Ba! Idealni! Ale może zamiast koncentrować się na technikach i tajnikach najlepszego wychowywania, nie lepiej po prostu zaufać sobie? Pewien pediatra wywiesił na drzwiach do swojego gabinetu manifest, który podbił Internet. I myślę, że właśnie poniższe słowa oddają najlepiej to, jak powinno wyglądać dobre rodzicielstwo, bez względu na czasy w jakich żyjemy 😉 Do miłego!

Najlepszą rzeczą nie jest karmienie piersią.
Najlepszą rzeczą nie jest również karmienie butelką.
Najlepszą rzeczą, nie jest to, że nosisz swoje dziecko.
Najlepszym rozwiązaniem nie jest to, by odkładać je do łóżeczka w jakiś określony sposób.
Najlepszą rzeczą nie jest to, aby odkładać go do łóżeczka w inny sposób.
Najlepszą rzeczą nie jest to, by przykrywać je zawsze tak samo.
Najlepszą rzeczą nie jest to, by robić to inaczej.
Najlepszą rzeczą nie jest to, że ubierasz je w taki właśnie sposób.
Najlepszą rzeczą nie jest to, że ubierasz je inaczej.
Najlepszą rzeczą nie jest to, że rozdrabniasz mu jedzenie.
Najlepszą rzeczą nie jest to, że podajesz mu do jedzenia małe kawałki.
Najlepszą rzeczą, że nie jest to, co mówi Twoja mama.
Najlepszą rzeczą nie jest to, co mówi Twoja znajoma.
Najlepszą rzeczą nie jest zostawienie Twojego dziecka z opiekunką.
Najlepszą rzeczą nie jest zapisanie go do przedszkola czy zostawienie z dziadkami.
Najlepszą rzeczą nie jest to, aby trzymać się jednego stylu wychowawczego.
Najlepszym rozwiązaniem nie jest to, aby stosować inny styl rodzicielstwa.
Wiesz, co tak naprawdę jest najlepsze?
Najlepszą rzeczą jest to, co sprawia, że Ty ​​czujesz się dobrze.
Najlepszą rzeczą jest to, co Twój instynkt mówi ci, że jest lepiej zrobić.
Najlepszą rzeczą jest to, co sprawia, że czujesz, że jesteś w porządku.
Najlepszą rzeczą jest to, co pozwala Ci być szczęśliwym ze swoją rodziną.
Kiedy Ty czujesz się dobrze, im również jest lepiej.
Bo to, co najlepsze, to Ty.
Bo jeśli Ty czujesz się bezpieczny, oni również czują się bezpiecznie.
Bo jeśli myślisz, że postępujesz słusznie, Twój spokój udziela się również im.
Jesteś tym, co najlepsze.
Spróbujmy powiedzieć każdej matce i ojcu, co jest najlepsze.
Tym, co najlepsze dla twojego dziecka jesteś Ty sam.

  • Podziel się:

To może Cię zainteresować

0 komentarze