wtorek, 4 października 2016

Bezpieczny dom dla malucha



Dziś Bąbel kończy 9 miesięcy... I cóż, każdego dnia zaskakuje nas nowymi umiejętnościami, a przecież dążenie do mistrzostwa wymaga wielu godzin ćwiczeń, które często kończą się siniakami, guzami, obtarciami... Ja naprawdę nie wiem, co to będzie się działo, gdy nasz syn zacznie chodzić! Postanowiłam odrobić lekcję i sprawdziłam jak można przygotować dom, aby był bezpiecznym azylem dla maluszka. Oczywiście popieram zachowanie zdrowego rozsądku i nie mam zamiaru pozbyć się większości sprzętów, bo sieją zagrożenie i strach. Po prostu pewnych niebezpiecznych sytuacji można uniknąć, a przynajmniej starać się usunąć ich przyczyny.

1. PODŁOGI
Małe dziecko, nawet raczkujące, jest niesłychanie ruchliwe i szybkie. A to, które już samo chodzi, nie patrzy pod nogi. Dlatego warto dbać o uporządkowanie podłogi. Małe dywaniki czy też maty nie są zbytnio bezpieczne, ponieważ mogą się zawijać i ślizgać. Dobrym rozwiązaniem jest przyklejenie podkładek antypoślizgowych lub specjalnej taśmy na ich brzegach. Kapcie dziecka również nie powinny się ślizgać - dobre są gumowe podeszwy. Groźne mogą być upadki w łazience. Na podłodze warto ułożyć dywanik z gumowanym spodem, a w wannie czy też brodziku używać specjalnych gumowych mat przeciwpoślizgowych (polecam te z IKEI). Praktyczne są wszelkiego rodzaju uchwyty i barierki. Trzeba też pomyśleć o założeniu w drzwiach łazienki zamka, który w razie wypadku da się otworzyć z zewnątrz.

2. SCHODY
Tam, gdzie są małe dzieci, koniecznie trzeba na schodach zamontować bramki, zapory - zarówno u góry, jak i u dołu schodów. Odstępy między słupkami w balustradzie nie powinny być większe niż 10 cm - wtedy mamy pewność, że dziecko się między nimi nie przeciśnie. Jeżeli przerwy są większe, na czas dorastania malucha można zrobić dodatkowe słupki lub przymocować drugą balustradę z gęstymi podziałami. Nie mogą to być poziomo ułożone deski czy listwy - umożliwiłyby dziecku wspinanie się. W ażurowych schodach warto także osłonić przerwy między stopniami, jeżeli są większe niż 10 cm.

3. OKNA/DRZWI
Jeśli mieszkamy w bloku (lub w piętrowym domu), warto zabezpieczyć okna, aby dziecko nie mogło ich otworzyć szerzej niż 8-10 cm. Służą do tego specjalne blokady. Można także przymocować łańcuszek u góry okna lub wykorzystać standardowy łańcuch do drzwi. Zabawa drzwiami powinna być zakazana, a najlepiej uniemożliwiona. Stosujmy blokady mocowane do skrzydła drzwi: skuteczny jest też klin z gumy, podłożony pod drzwi - unieruchomi je i sprawi, że dziecko niechcący ich nie zatrzaśnie.

4. MEBLE
We wszystkich meblach warto osłonić ostre rogi i kanty specjalnymi nakładkami. Wysokie meble - np. regały, o których dziecko może się wspinać - powinniśmy przytwierdzić do ścian. Unoszone skrzynie tapczanów i wersalek, klapy, a także szuflady trzeba zabezpieczyć tak, aby dziecko nie przytrzasnęło sobie nimi palców.

5. OTWARTY OGIEŃ/KUCHENKI
Piec, kominek, kuchenka gazowa, grzejniki mogą być przyczyną poważnych poparzeń, a wszystkie urządzenia elektryczne grożą porażeniem prądem. W kuchence gazowej niebezpieczny jest otwarty ogień, a w elektrycznej - rozgrzana płyta. Wysoką temperaturę mają też garnki i gotujące się w nich potrawy. Aby dziecko nie ściągnęło ich na siebie, powinniśmy je ustawiać na palnikach z tyłu kuchenki. Z przodu można zainstalować rodzaj płotka - metalową ściankę osłaniającą palniki. Dziecko może się także poparzyć, ściągając potrawy lub napoje ze stołu razem z obrusem. Chowajmy przed dzieckiem zapalniczki i zapałki. 

6. GORĄCA WODA
Gorącą wodą z kranu, zarówno z sieci, jak i podgrzewaną w domowych piecykach, łatwo się poparzyć. Zawsze sprawdzajmy temperaturę wody i wyregulujmy ją przed kąpielą (zwłaszcza gdy nasza pociecha myje się już sama). Pamiętajmy też, że dziecko pozostawione bez opieki w wannie może - nawet niechcący - przekręcić kran i puścić bardzo gorącą wodę. Przed tym uchroni bateria termostatyczna.

7. URZĄDZENIA ELEKTRYCZNE
W całym mieszkaniu warto stosować zatyczki do gniazdek elektrycznych (choć znam dzieci, które szybko uczą się ich wyjmowania...). Unikajmy przedłużaczy, długich kabli, a jeśli są niezbędne, mocujmy je do listwy przy ścianie. Jeśli nie musimy - nie prasujmy w obecności dziecka i bezwzględnie nie zostawiajmy gorącego żelazka w zasięgu jego rączek.

8. ZABAWKI I DROBIAZGI
Maluch wszystko wkłada do buzi. Drobne przedmioty może połknąć, zadławić się nimi albo udusić. Nie pozwalajmy dziecku bawić się koralami, monetami, kamykami, ziarnkami fasoli itd. Powinno mieć zabawki atestowane i przeznaczone do zabawy w jego wieku (cóż, przyznaję - nie zawsze stosuję się do tej zasady). Dziecku poniżej 3. roku życia nie wolno dawać zabawek zbyt drobnych oraz zawierających drobne ruchome części. Co jakiś czas sprawdzajmy stan zabawek i uszkodzone naprawiajmy lub wyrzucajmy. W trakcie zabawy dziecko może okręcić czymś głowę i szyję, dlatego uważajmy na długie sznurki przymocowane do zabawek oraz na szaliki i chusty. Chowajmy przed dzieckiem plastikowe torby (choć akurat dobrze zawiązane, tworzą plastikową kulę i są świetną zabawką dla maluszka). 

9. CHEMIKALIA/TRUCIZNY
Wszelkie środki chemiczne (w tym preparaty do utrzymania czystości w domu), lekarstwa oraz rośliny ozdobne i tytoń mogą spowodować zatrucia lub poparzenia. Lekarstwa najlepiej zamykać przed dziećmi na klucz. Nie rozkładajmy leków na  nocnych szafkach. Poza tym niebezpieczne jest prawie wszystko, czego używamy w domu: środki do mycia i prania, kosmetyki, preparaty do roślin, pasty do podłogi i butów, kosmetyki samochodowe itp. Pamiętacie słowa Paracelsusa z lekcji chemii: Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę? Wprawdzie dziecko w odpowiednim wieku powinno pomagać w różnych pracach domowych, ale nie może mieć swobodnego dostępu do chemikaliów. Lepiej je kupować w opakowaniach, których dziecko samo nie otworzy, i przechowywać w zamknięciu.

10. ROŚLINY TRUJĄCE
Jest wiele trujących roślin doniczkowych (podobnie jak ogrodowych i dziko żyjących). Szkodliwe może być zjedzenie jakiejś części anturium, bluszczu, difenbachii, fiołka alpejskiego, hiacynta, hoi, hortensji, krotonu, prymuli, gwiazdy betlejemskiej (poinsecji), wilczomlecza, konwalii, tulipana. Takie rośliny najlepiej usuńmy z domu, a przynajmniej ustawmy w miejscu, gdzie dziecko ich nie dosięgnie.

Dzieci odkrywają świat i po prostu wielu rzeczy muszą się nauczyć. Ale powtarzam - warto zachować zdrowy rozsądek i po prostu być czujnym. Jakoś wizja tworzenia domowego azylu, w którym wszystko jest dostosowane tylko i wyłącznie pod dziecko, nie podoba mi się... Dom to miejsce dla całej rodziny i tutaj każdy musi się dostosować do panujących zasad. Zresztą, siniaki i obtarcia to po prostu część dzieciństwa! A ja tymczasem, szykuję się psychicznie na nadchodzący Armagedon w naszym brzoskwiniowym domu, czyli pierwsze kroki Bąbla ;)

Brak komentarzy: