środa, 10 sierpnia 2016

Kolorowy regał DIY



Jak wiecie, cały czas zajmuję się urządzeniem pokoju Bąbelka. Na szczęście prace dobiegają już końca. Nie potrafię tego racjonalnie wytłumaczyć, że w tak zastraszającym tempie rośnie sterta zabawek... Może Toy Story jest rzeczywistością i zabawki poza zasięgiem naszego wzroku ożywiają... I klonują się :) Chyba nie znajdę odpowiedzi jak to się dzieje, ale regał na przechowywanie bąbelkowych drobiazgów jest koniecznością. No i po raz kolejny, zdecydowaliśmy się na proste i ekonomiczne rozwiązanie. Czyli ponownie wygrała IKEA... Kupiliśmy drewniany (a dokładniej sosnowy) regał ALBERT za całe 36zł! Drewno w tym meblu jest niewykończone, więc można je malować, olejować, woskować, cokolwiek się chce, w zależności od naszych potrzeb. To też świetne rozwiązanie dla osób, które znają podstawy Decoupage :) Ja zdecydowałam się ponownie na tą samą farbę, której używałam w poprzednich dwóch bąbelkowych projektach (kolorowy stół do przewijania oraz zawieszka na plakaty). Elementy mebla pomalowałam dwukrotnie, oczywiście przed jego złożeniem. Po skończonej akcji malowania, należało skręcić mebel. Zwykle to mój mąż jest odpowiedzialny za wszelkie prace majsterkowicza, ale tym razem postanowiłam działać sama. Miałam oczywiście przy sobie małego pomocnika...


Co prawda ten mały pomocnik bardziej mnie rozpraszał niż pomagał, ale mimo to regał złożyłam sama w czasie jednej godziny (a pomiędzy wkręcaniem kolejnych śrubek, byłam odpowiedzialna za podnoszenie grzechotek z podłogi - los matki). Gotowy mebel zabezpieczyłam bezbarwnym lakierem do drewna. Zajęło to więcej czasu niż malowanie, ponieważ musiałam nałożyć aż trzy warstwy, a między każdą niezbędne było odczekanie około 4 godzin. Dla bezpieczeństwa naszego Szkraba, regał przymocowaliśmy do ściany. Zestaw zawierał niezbędne do montażu elementy. No i teoretycznie mebel byłby gotowy, ale skoro to pokój małego chłopca, należało dodać nutki szaleństwa i koloru. Przy użyciu żółtej okleiny meblowej wycięłam równoramienne trójkąty. Na regale wykonałam szybkie wyliczenia i oznaczenia, a samo przyklejanie ozdób zajęło jakieś 20 minut. Wierzę, że we wszechświecie jest równowaga, więc podczas ozdabiania tylko pobieżne trzymałam się oznaczeń. Pozwoliłam sobie na tak zwany freestyle ;) W końcu to pokój dziecka, nie musi być wszystko od linijki. No i oczywiście na końcu została rzecz najprzyjemniejsza, czyli układanie drobiazgów, i zabawek na gotowym meblu. Poniżej przedstawiam Wam zdjęcia kolorowego regału. Bąbelkowy pokój jest już na ukończeniu, ale pytanie: kiedy odważę się, aby mój synek spędził noc w innym pokoju niż ja...? Drogie mamy, czy Wam też tak trudno przenieść malucha z rodzicielskiej sypialni do swojego pokoju? ;)







Brak komentarzy: